AKTUALNOŚCI
W samo okienko (58) - Wilczy apetyt na majstra05.12.2014r.
Sięgam do sierpniowego archiwum i czytam prognozę przed startem tegorocznej Bundesligi: "Najpierw Bayern Monachium i długo, długo nic, potem Borussia Dortmund i znowu długo nic. I dopiero potem mamy peleton, który walczyć będzie o podium". Stawianie pewników w futbolu okazuje się niezwykle ryzykowne, patrząc gdzie po kilkunastu meczach ligowych znajduje się Borussia z dwójką naszych rodaków. Bieda z punktami, że aż piszczy i mało kto błyszczy.

Choć to nie bajka o Czerwonym Kapturku, ale widać, że ktoś wywołał "Wilki" z lasu, jak popularnie określa się zespół VfL Wolfsburg, by pognały za bawarskim gigantem. W ostatnią niedzielę listopada lekki mrozik zawinął nas w koce i usadził na Volkswagen Arena w komplecie 30 tysięcy widzów, bo "tylko" tyle przychodzi ostatnio na mecze tutejszej drużyny. Jeżeli pod uwagę weźmiemy fakt, że Wolfsburg liczy sobie 120 tysięcy mieszkańców, to łatwo policzyć jaki procent ludności walczy o bilety, by obejrzeć mecz. A ostatnio piłkarze z miasta Volkswagena włączyli piąty bieg po zwycięstwie 1:0 nad Borussią M'Gladbach i próbują gonić uciekający Bayern.

Po raz kolejny przekonaliśmy się, jakim produktem jest Bundesliga, gdzie średnia frekwencja widzów wzrosła w ostatnich dwóch dekadach z 26 do 43 tysięcy, jej zabójcze tempo gry, gdzie nie ma czasu na przestój i wzięcie głębokiego oddechu, po prostu The Show Must Go On. Jeśli nie masz sił, następny czeka w kolejce na Twoje miejsce. Zastanawialiśmy się czy Mateusz Klich, który jest zawodnikiem Wolfsburga wyjdzie na boisko, ale niestety nie znalazł się nawet na ławce rezerwowej. W naszym odczuciu prezentuje nieco inny, wolniejszy sposób gry, który być może sprawdza się w Holandii (gdzie grał wcześniej w PEC Zwolle), ale nie w Bundeslidze.

Jaką otoczkę ma niemiecka ekstraklasa? Jednym słowem - całodniowe święto, rozpoczynające się co najmniej kilka godzin przed spotkaniem. Rzucają się w oczy Panie z przedziału wiekowego 60+ z założonymi szalikami. Może i kiedyś należały do czynnych cheerleaderek, ale najważniejsze, że nie zapomniały drogi na stadion i obecnie są stałym elementem na trybunach. Absolutnie nie ma mowy o jakimś obciachu. To jest utożsamianie się z lokalnym zespołem, w tym przypadku z "Wilkami", które mają apetyt na tytuł mistrzowski, na potocznie zwanego "majstra". Raz już przecież posmakowali tego zaszczytu w 2009 roku, kiedy to wygrali mistrzostwo z przewagą zaledwie 2 punktów nad Bayernem i mając super snajperski duet: Brazylijczyka Grafite (tytuł króla strzelców z 28 golami) i Bośniaka Edina Dżeko (26 bramek). Biorąc pod lupę obecny sezon i pamiętając jaki potencjał finansowy jest skrywany w bagażniku Volkswagena - to kto wie czy w przerwie zimowej włodarze Wolfsburga nie będą nieco bardziej szczodrzy, by wzmocnić drużynę i zapewnić sobie co najmniej udział w przyszłorocznej Lidze Mistrzów.

Bez dwóch zdań - na Volkswagen Arena coraz głośniej słychać skowyt głodnych sukcesów "Wilków".

PS. Takie sytuacje są rzadkością i tym bardziej warto o tym wspomnieć. Przed pierwszym gwizdkiem kilkakrotnie usłyszeliśmy z ust spikera nazwisko nieodżałowanego Krzysztofa Nowaka, który raptem przez trzy sezony (1998-2001) reprezentował barwy VfL Wolfsburg, grając tam z sukcesami (biogram mówi o 98 meczach i 10 zdobytych bramkach). Polak zmarł w wieku 30 lat w 2005 roku na skutek powikłań choroby układu nerwowego. Jak widać ten nieodżałowany reprezentant Polski pozostaje do dziś w sercach "Wilków". Tymczasem był On również wychowankiem Ursusa Warszawa, gdzie w występował w latach 1986-93, ale odkąd mieszkam właśnie w tej dzielnicy od 5 lat nigdzie nie natknąłem się na jego ślad czy wspomnienie o nim. Że to właśnie tutaj rozpoczynał grę w robotniczym, stołecznym klubie i powędrował w wielki, piłkarski świat, bo i po drodze była przecież klubowa piłka w Brazylii...

(© arek.lewenko@interia.pl),

::  Copyright © 2003-2022 MKS Debrzno  ::  Web design by Robert Białek  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone  ::