ARCHIWUM AKTUALNOŚCI
W samo okienko (30)
Luzik w ramionkach
24.07.2013r.
Gdzieniegdzie morza szum, ptaków śpiew, cicha plaża pośród drzew i łaknące westchnięcia "Dżizus, co za ciało...", a tymczasem w diamentowym Trzebielinie Chrobremu nie udało się upolować debrzneńskiego dzika. Gonitwa za czerwono-niebieskim stworzeniem trwa w najlepsze, bo to już było dziewiąte zwycięstwo z rzędu. Szarża na łono "okręgówki" była nie lada sztuką, ale kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana.

W przyrodzie nic nie ginie. Warto było czekać na ten moment kiedy to kulawy kłusownik sam wpada w zastawione sidła. Poleciały wióry w Rzeczenicy, bo Drzewiarz rozpadł się na malutkie kawałeczki, a co niektórym pewno drzazgi weszły w ... tyłek. Mam tu na myśli kilku zawodników z Czarnego, których palcem nie będę wskazywał, ale powiem głośno, że chodzi o Nowickiego i trenera Haziaka. Szkoda że nie było wśród nich Kuta... przepraszam - Kotysa, tego samego, który w pamiętnym meczu w 1995 roku w Debrznie został powstrzymany przed tym, aby nie znokautował sędziego za podyktowanie karnego dla MKS-u przy stanie 0:0. Nie będę przytaczał całej tej historii, bo wszyscy ją znają, ale to właśnie wtedy szemrane działania Czarnego doprowadziły do tego, że Debrzno zostało pozbawione awansu do klasy okręgowej. Staliśmy się ofiarą przekrętu, upieczoną przy czarnym grillu i musieliśmy się przenieść na inne łowisko, tzn. do Piły, by tam znaleźć strefę do normalnej walki i upolować upragniony awans.

Zresztą jak donosiły media "kłusownik" postrzelił się sam w kolano. Szczytem naiwności okazał się głośny manewr trenera Haziaka z wstawieniem "na lewo" do składu Drzewiarza w meczu z Pogonią Lębork zawodnika... na co dzień kapitana Czarnych Czarne. Oczywiście wyszło na jaw i kary posypały się jak z rękawa, a najzabawniejszym okazał się tekst grającego "lewusa", który oznajmił z widocznym luzikiem w ramionkach, że był przekonany że jedzie na sparing, a nie na mecz ligowy... Koń by się uśmiał. Lepsze tłumaczenia posłuchać można tylko w TVN Turbo, gdzie piraci drogowi rozśmieszają policjantów i publikę, wyjaśniając dlaczego im się tak spieszyło.

Nawiasem mówiąc Echo też jest w lesie razem z Drzewiarzem. Wycofanie w obu przypadkach zespołów seniorów nastąpiło z prozaicznego powodu - nie ma komu grać. Może to się komuś wydać zabawne, ale nie trzeba iść do wróżki i patrzeć się w kryształową kulę, wyjadając przy okazji fusy z herbaty, by stwierdzić, że piłkarska przyszłość niektórych ośrodków maluje się w ciemnych barwach, Można rysować różne scenariusze, ale niewykluczone będą fuzje mniejszych klubów w obrębie gminy czy powiatu, postawienie tylko i wyłącznie na piłkę juniorską z możliwością kontynuacji gry w jakiejś drużynie seniorskiej i to właśnie niekoniecznie w tym samym miejscu zamieszkania. Czasy się zmieniają.

Za to już niedługo Brda popłynie w Debrznie na inaugurację nowego sezonu klasy okręgowej. Miałem szczęście być kilkakrotnie blisko drużyny w ostatniej fazie rozgrywek i moim zdaniem - po pierwsze - kluczem do sukcesu czerwono-niebieskich w tym sezonie było przygotowanie do rundy wiosennej, co uwidoczniło się w zabójczych drugich połowach. Po drugie - pomimo sporej rotacji w składzie, zwłaszcza w bloku defensywnym, nie zachwiała się determinacja do osiągnięcia sukcesu. Błędy zdarzają się wszystkim nawet jeśli są to gole samobójcze, ale od tego jest drużyna, żeby podnieść się i zwyciężyć.

Teraz to tak pięknie wygląda: kolekcja dziewięciu wygranych z rzędu, ale faktem jest, że piłkarze uzbierali je poprzez koncentrację na każdym meczu z osobna. Tu i teraz.

                                                                     (© arek.lewenko@interia.pl)

::  Copyright © 2003-2022 MKS Debrzno  ::  Web design by Robert Białek  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone  ::