SENIORZY › SPARINGI
Dużo strzelamy, dużo tracimy03.08.2016r.
W ostatnim (najprawdopodobniej, bo raczej nie uda nam się zagrać czegokolwiek w weekend) meczu kontrolnym przed ligą MKS przegrał na wyjeździe z Gwiazdą Karsin 3:4. Zespół Andrzeja Borowskiego (czwarte miejsce w jednej z dwóch grup gdańskiej okręgówki w minionym sezonie) był o jedną bramkę skuteczniejszy w potyczce pełnej spięć podbramkowych, prowadzonej w szybkim tempie.

Na środowy mecz debrznianie pojechali w siedemnastu, a z początkowej szerszej kadry wypadło jeszcze trzech zawodników. Po kwadransie wyrównanej gry w 16. minucie dał o sobie znać Tomasz Pestka. As atutowy karsinian trafił na 1:0 płaskim strzałem ze środka pola karnego. Wyrównaliśmy nadzwyczaj szybko, bo już w 18. minucie. Obrońca Gwiazdy nieroztropnie, za krótko zagrał do golkipera, futbolówkę przechwycił Paweł Wegner, minął rywala i "wjechał" do pustej bramki.

W 26 min. gospodarze mogli ponownie wyjść na prowadzenie po uderzeniu z bliska głową. Mieliśmy sporo szczęścia, podobnie jak w 33 min., kiedy po rzucie rożnym dwa razy przeciwnicy groźnie strzelali. Za drugim razem sytuację uratował stojący we właściwym miejscu tuż przed linią bramkową Wojciech Marczak. W 34 min. po stracie Pawła Władyczaka niebezpiecznie uderzył z dystansu jeden z rywali, piłka skozłowała jeszcze przed debrzneńskim golkiperem, ale skończyło się na kornerze. W odpowiedzi po dalekim podaniu Wegner głową uprzedził bramkarza, pędził do opuszczonego celu, lecz został zablokowany przez wracającego defensora Gwiazdy. Zamiast 2:1 dla MKS-u po chwili to miejscowi cieszyli się z drugiego gola. Nieporozumienie Władyczaka z Michałem Kawczakiem, przechwyt piłki, prostopadle dogranie, okazja sam na sam Marka Steinborna i było 2:1 dla karsinian.

Do przerwy nic już się nie zmieniło, a po zmianie stron bardzo kiepskie 10 minut w wykonaniu debrznian. Najpierw w 48 min. Patryk Drewek po serii błędów emkaesiaków bez problemu trafił do siatki, a w 54 min. do dokładnym dograniu Pestka z dużą swobodą trafił na 4:1. Moment wcześniej ładnym strzałem z wolnego popisał się Marczak, ale jakimś cudem bramkarz rywali wybił piłkę na róg. W 56 min. rezultat na 2:4 poprawił Wegner, korzystając z dobrego podania i swojej szybkości, chociaż mieliśmy małe wątpliwości, czy w tej akcji nie spalił. Zaatakowaliśmy zdecydowanie i w 59 min. po składnej wymianie piłek sam na sam z golkiperem był ponownie Wegner, lecz wywalczył jedynie rzuty rożny. W 62 min. nie było wątpliwości. Arbiter Mariusz Hoppe podyktował karnego za faul na Bartłomieju Licy. Jedenastkę wykorzystał Wegner, "złożył" hat tricka i zrobiło się tylko 3:4.

Końcowe niespełna pół godziny to wciąż szybka, ciekawa gra i kolejne okazje na bramki. Team Władyczaka stworzył kilka, najlepsze w 73. i 85. minucie. W pierwszym przypadku futbolówka wędrowała jak po sznurku od Licy, przez Wegnera, Krzysztofa Dudzica, aż Władyczak został przyblokowany w momencie oddawania strzału. Z kolei w drugim Wegner przeprowadził rajd prawym skrzydłem, wyłożył "gałę" Dawidowi Raszlińskiemu, ale ten w znakomitej sytuacji trafił w bramkarza. Możemy żałować, jednak trzeba dodać, że i Gwiazda mogła przynajmniej dwa, może trzy razy powiększyć swoje konto.

Bilans lipcowo-sierpniowych gier sparingowych nie jest powalający. Osiem potyczek przyniosło dwa zwycięstwa, remis i pięć porażek. Pomijamy kompletnie nieudaną konfrontację z Pogonią Łobżenica, w pozostałych jeśli ulegaliśmy rywalom, to różnicą jednej bramki. Trudno stwierdzić jednoznacznie na co stać obecną ekipę MKS-u w rozgrywkach ligowych, wszystko zweryfikują dopiero pierwsze kolejki klasy okręgowej.

Gwiazda Karsin- MKS Debrzno 4:3 (2:1)

1:0 Tomasz Pestka (16)
1:1 Paweł Wegner (18)
2:1 Marek Steinborn (35)
3:1 Patryk Drewek (48)
4:1 Tomasz Pestka (54)
4:2 Paweł Wegner (56)
4:3 Paweł Wegner (62-k)

MKS: Oleksiewicz- W. Taras (46 Kałdowski), Kawczak, Kuliński (70 Jarkowski), Szczubiał (46 Zabrocki)- Lica, Władyczak, Serówka (46 Łukaszuk), Marczak (67 Raszliński)- K. Masternak (56 K. Dudzic), Wegner

Pierwsza wakacyjna wygrana27.07.2016r.
Czwarty letni sparing seniorów przyniósł premierowe zwycięstwo. MKS pokonał przedstawiciela gdańskiej klasy A Tęczę Brusy 3:2 po momentami dobrej grze. Mecz odbywał się w szybkim tempie, w dość trudnych warunkach atmosferycznych, przez większość czasu gry przy padającym deszczu i dobiegających z oddali grzmotach zwiastujących burzę, która na szczęście ominęła ostatecznie Debrzno.

Paweł Władyczak przetestował dziewiętnastu zawodników, w tym kolejnych trzech debiutantów. Filip Malmon i Dawid Raszliński mają za sobą występy w drużynie juniorów B naszego klubu, z kolei Błażej Kolter to zawodnik Piasta Człuchów, który od niedawna trenuje w Grodzie Dzika. Warto dodać, że szkoleniowiec emkaesiaków w lipcu dał szansę aż dziewięciu piłkarzom, którzy dotąd nie gościli w dorosłej ekipie debrzneńskiej. Trwają poszukiwania najlepszych rozwiązań na zbliżającą się rundę jesienną w lidze.

W 10 min. byliśmy o krok od uzyskania prowadzenia. Aktywny, zaliczający udane spotkanie Kamil Masternak przymierzył płasko, lecz golkiper nie dał się zaskoczyć. Niestety, w 12 min. po drugiej stronie boiska nie potrafiliśmy się obronić przed atakiem bruszan. Bierna postawa w obronie i przegrywaliśmy 0:1. W 18 min. po rzucie rożnym wykonywanym przez Wojciecha "Janusza" Marczaka mający przed sobą pustą bramkę Władyczak nie doszedł do piłki. W ciągu kolejnych kliku minut wynik zmienił się jednak diametralnie. W 19 min. Marczak wywalczył piłkę na dwudziestym metrze, zagrał do. K. Masternaka, nastąpiło natychmiastowe odegranie i uderzeniem przy słupku "Marczao" ulokował ją w siatce. W 21 min. z kolei doskonałe krzyżowe podanie Łukasza Płóciennika wykończył efektownym wolejem Michał Pacholik i zrobiło się 2:1.

Czerwono-niebiescy przeważali i w 27, 29 oraz 31. minucie bliski powodzenia był K. Masternak. Najpierw przeniósł piłkę ponad bramką, później po dograniu od Pacholika trafił w słupek, a za trzecim razem wcelował po rykoszecie w poprzeczkę. Ponownie "Master" stanął przed okazją w 38 min., gdy Kolter zagrał do niego prostopadle, ale młody napastnik przegrał pojedynek z bramkarzem. Zaraz po zmianie stron prowadziliśmy już 3:1. Marczak uderzył zza szesnastki, golkiper "wypluł" piłkę, a ze skuteczną dobitką pospieszył Płóciennik. W 50 min. goście zdobyli kontaktową bramkę po tym jak do zaadresowanej na skrzydło futbolówki nie zdążył Dariusz Zabrocki i Sławomir Słonka musiał skapitulować.

Na tym zakończyły się strzeleckie popisy, chociaż szans na dalsze trafienia nie brakowało. W 52 min. po faulu na K. Masternaku rzut wolny egzekwował Marczak i sprawdził wytrzymałość poprzeczki. W 63 min. w dogodnej pozycji spudłował Zabrocki, w 67. minucie po trójkowej akcji Władyczak- Kawczak- Krzysztof Dudzic ten ostatni zmusił do interwencji bramkarza. Potem do głosu doszli podopieczni Janusza Fabicha. W 75 min. Słonka wybronił trudną piłkę, w 79 min. pokazał klasę broniąc niebezpieczny strzał z wolnego. Po chwili napastnik Tęczy uderzył ponad bramką będąc w idealnej pozycji, a w samej końcówce Przemysław Szczubiał wybił "gałę" sprzed linii. MKS zrewanżował się w tym okresie rywalizacji uderzeniem z dystansu Koltera. Dotrwaliśmy z rezultatem 3:2, odnotowując ważne w sumie dla nastrojów w zespole zwycięstwo.

MKS Debrzno- Tęcza Brusy 3:2 (2:1)

0:1 Patryk Kobierowski (12)
1:1 Wojciech Marczak (19)
2:1 Michał Pacholik (21)
3:1 Łukasz Płóciennik (47)
3:2 Krystian Szefler (50)

MKS: Słonka- Płóciennik (58 Szczubiał), Kawczak, Kuliński (56 W. Taras), Zabrocki (74 Jarkowski)- Lica (72 Raszliński), Władyczak (69 Łukaszuk), Kolter, Marczak (69 Góra), Pacholik (66 F. Malmon)- K. Masternak (59 K. Dudzic)

Siedem goli, sporo błędów, wartościowy test 22.07.2016r.
W trzecim sparingu rozegranym na przestrzeni sześciu dni trzeci raz zagraliśmy z zespołem z Wielkopolski i zanotowaliśmy trzecią przegraną. W piątkowe popołudnie MKS uległ na własnym obiekcie ekipie GLKS Wysoka 3:4 mimo, iż odmiennie niż w poprzednich lipcowych sprawdzianach tym razem dwukrotnie obejmowaliśmy prowadzenie.

Czwartoligowcy przyjechali do Debrzna bezpośrednio z kilkudniowego zgrupowania, jakie odbyli w Stargardzie pod Szczecinem. Zgodnie z przewidywaniami okazali się dla nas silnym rywalem i patrząc pod tym kątem 90 minut należy ocenić pozytywnie. Również z tego względu, że emkaesiacy pokazali chwilami niezłą grę, a przynajmniej kilku piłkarzy prezentowało się znacznie korzystniej niż jeszcze parę dni temu.

W 4 min. czerwono-niebiescy zdobyli pierwszego gola. Uczynił to niezawodny Paweł Wegner, wykorzystując podanie Kamila Masternaka. Napastnik debrzneński uderzył z bliska w długi róg i było 1:0. Na odpowiedź gości trzeba było czekać prawie kwadrans. Bardzo dobrze spisujący się Sławomir Słonka najpierw obronił w 14 min. groźny strzał głową, ale wobec sytuacji z 18. minuty musiał skapitulować. Błąd popełnił Norbert Mucha, usiłował go natychmiast naprawić, ale poszedł szybki atak i Piotr Ginda-Kopeć po rękach Słonki trafił do siatki. Drużyna Władyczaka ponownie wygrywała od 34 min., gdy po zagraniu Łukasza Płóciennika bramkę mógł zdobyć Patryk Górnowicz, futbolówka dotarła następnie do Wegnera, a ten nie miał problemu ze skierowaniem jej do pustego celu. Rezultat 2:1 utrzymywał się jedynie 120 sekund, bowiem w 36 min. dał o sobie znać powtórnie Ginda-Kopeć. Najlepszy snajper przyjezdnych (także król strzelców ubiegłorocznego "Pucharu Lata" w Debrznie) w tempo wyszedł do prostopadłego zagrania, minął Słonkę i wjechał do "pustaka". Do przerwy 2:2.

W II części obserwowaliśmy dalej otwartą grę z obydwu stron, lecz więcej okazji na zmianę wyniku mieli przeciwnicy. Sam Ginda-Kopeć przegrał cztery (!) pojedynki ze Słonką. Było to w 46, 50, 64 i 70. minucie. GLKS i tak zdobył dwa gole, ale wynikało to bardziej z naszych indywidualnych błędów, aniżeli akurat w tym momencie ze składnych ataków wysoczan. W 78 min. na 3:2 trafił Adrian Jagodziński, podawał Ginda-Kopeć, a prostą pomyłkę od której wzięło się "nieszczęście" zaliczył Damian Jarkowski. Podobnie w 84 min., kiedy czwartą bramkę strzelił Michał Szalski (znowu asystował Ginda-Kopeć), a niefortunne zagranie przydarzyło się młodemu Kamilowi Kulińskiemu. W 85 min. poprawiliśmy wynik za sprawą Wegnera. "Diabeł" skorzystał z prostopadłe posłanej piłki przez Jarosława Serówkę, ograł golkipera i bez kłopotu skompletował hat-tricka. Warte odnotowania były jeszcze akcje debrznian z 60. minuty (dalekie zagranie do Wegnera, który został powstrzymany przez bramkarza na linii "szesnastki") oraz z 66. minuty (kombinacyjna akcja z udziałem Wegnera, Serówki i Krzysztofa Dudzica nie zakończona jednak celnym strzałem).

Weekend dla teamu Pawła Władyczaka będzie wolny, następny mecz towarzyski rozegramy u siebie w środę 27 lipca o godz.18.30 z występującą w gdańskiej klasie A Tęczą Brusy.

MKS Debrzno- GLKS Wysoka 3:4 (2:2)

1:0 Paweł Wegner (4)
1:1 Piotr Ginda-Kopeć (18)
2:1 Paweł Wegner (34)
2:2 Piotr Ginda-Kopeć (36)
2:3 Adrian Jagodziński (78)
2:4 Michał Szalski (84)
3:4 Paweł Wegner (85)

MKS: Słonka- Płóciennik (63 Kuliński), Kawczak (60 Jarkowski), Mucha, Zabrocki- Górnowicz (46 Szczubiał), Władyczak (65 Serówka), Marczak (46 Żukowski), Pacholik (69 Góra)- K. Masternak (59 K. Dudzic), Wegner

Pochwały za drugą część19.07.2016r.
Lepiej, znacznie lepiej wyglądał drugi letni sparing drużyny seniorów. MKS przegrał co prawda w Jastrowiu z Polonią 3:4, ale fragmentami gra debrznian mogła nastrajać pozytywnie. Uwypuklamy słowo "fragmentami" bo o pierwszej części rywalizacji w wykonaniu czerwono-niebieskich za wiele dobrego nie da się jednak napisać. Dopiero po zmianie stron powiało lekkim optymizmem.

Paweł Władyczak przetestował tym razem formę osiemnastu zawodników, w tym m.in. nieobecnych dwa dni wcześniej Sławomira Słonki, Łukasza Płóciennika, Przemysława Szczubiała i Damiana Litwiniuka. Ponadto wystąpiło dwóch debiutantów. Pierwszy z nich, niespełna 28-letni pomocnik Marcin Żukowski przez wiele lat reprezentował barwy Korala Dębnica, a w ubiegłym sezonie był w kadrze Piasta Człuchów. Kampanię 2015/2016 miał praktycznie straconą, gdyż zaliczył tylko kilkanaście minut w jednym ze spotkań rundy jesiennej. Drugi "beniaminek" to 23-letni bramkarz Artur Niemier. W przeszłości był również związany z klubem z Dębnicy, gdzie grał w zespołach juniorskich oraz rezerwowym zespole seniorów. Później stał się zawodnikiem futsalowego teamu Red Devils Chojnice. Kibice emocjonujący się w zimie ligą halową w Debrznie doskonale pewnie pamiętają, iż dwa razy z rzędu, w sezonach 2014/2015 i 2015/2016, Artur uzyskiwał miano najlepszego golkipera rozgrywek broniąc dostępu do bramki Gromu Barkowo.

Po 45 minutach przegrywaliśmy na stadionie w Jastrowiu 0:3 i było to właściwe odzwierciedlenie boiskowych zdarzeń. Po wstępnym rozpoznaniu sił w 12 min. obejrzeliśmy składną akcję gospodarzy, po której Słonka obronił w sytuacji sam na sam. W 15 min, padł niestety gol. Kilka dokładnych podań, atak ze skrzydła, strzał Karola Krzysztonia i próbujący ratować zespół przed stratą bramki Kamil Kałdowski wygarnął futbolówkę już zza linii. W 17 min. Władyczak podał prostopadle do Pawła Wegnera, a "Diabeł" w idealnej pozycji wcelował w poprzeczkę. W 19 min. po akcji z prawej strony boiska nastąpiło dogranie na środek pola karnego, gdzie usiłujący interweniować Kałdowski niefortunnie skierował piłkę do siatki. Gol samobójczy i 2:0 dla Polonii. W 25 min. znakomitą interwencję zapisaliśmy Słonce. W 27 min. wyprowadziliśmy kontrę i Wegner sprytnie próbował zaskoczyć bramkarza. Nie powiodło się to, a po chwili kopia sytuacji sprzed ośmiu minut tyle, że tym razem po zagraniu z prawej flanki to Marcin Kończewski z pięciu metrów dopełnił formalności i dał swojej drużynie trzecie trafienie. Pierwszą połowę skończyliśmy szansą Wegnera, który minął już bramkarza, lecz z ostrego kąta trafił w boczną siatkę.

Druga odsłona to na szczęście zupełnie odmienny obraz gry. W 49 min. poprawiliśmy rezultat po dograniu Władyczaka i technicznym uderzeniu Wegnera. Piłka odbiła się dodatkowo od słupka i wylądowała w siatce poza zasięgiem bramkarza. Wprawdzie w 54 min. Niemier skapitulował po strzale Macieja Konerta i delikatnym rykoszecie od nogi Kamila Kulińskiego, ale inicjatywa była po stronie MKS-u, co przełożyło się na następne zdobycze. W 58 min. było 2:4. gdy po przejęciu piłki Wegner indywidualną akcją wywiódł w pole jastrowską obronę i zmieścił "gałę" pod poprzeczką.

Emkaesiacy w tym okresie gry wyraźnie dominowali. W 61 min. Władyczak wypuścił w bój Michała Pacholika, który wyszedł na czystą pozycję, ale został powstrzymany w polu karnym przez golkipera. W 66 min. pokazał się celnym uderzeniem rezerwowy Krzysztof Dudzic, a trzy minuty potem wyborną sposobność zmarnował Wegner po podaniu Władyczaka. Kolejna próba zakończyła się powodzeniem. "Diabeł" zrewanżował się asystą Władyczakowi, grający trener debrznian ograł bramkarza i z bliska trafił do "pustaka". Do końca dążyliśmy do wyrównania, niezłe okazje mieli Płóciennik w 74 min. i Władyczak oraz Litwiniuk w 80. minucie. Po drugiej stronie boiska Niemier wybronił trudną piłkę w 76. minucie. Przegraliśmy 3:4, ale nastroje po tym sprawdzianie były już odrobinę znośniejsze niż po wysokiej porażce z Pogonią Łobżenica.

Polonia Jastrowie- MKS Debrzno 4:3 (3:0)

1:0 Karol Krzysztoń (15)
2:0 Kamil Kałdowski (19-s)
3:0 Marcin Kończewski (27)
3:1 Paweł Wegner (49)
4:1 Maciej Konert (54)
4:2 Paweł Wegner (58)
4:3 Paweł Władyczak (71)

MKS: Słonka (46 Niemier)- Szczubiał (46 Kuliński), Kawczak, Kałdowski, Zabrocki (72 Jarkowski)- K. Masternak (46 Płóciennik), Władyczak, Żukowski (46 Serówka), Marczak (52 K. Dudzic), Pacholik (72 Litwiniuk)- Wegner

Źle, wszystko źle...17.07.2016r.
Koszmarnie wypadł pierwszy mecz sparingowy seniorów w ramach letnich przygotowań do zbliżającej się nowej edycji rozgrywek ligowych. MKS w kiepskim stylu przegrał u siebie z beniaminkiem IV ligi Pogonią Łobżenica 1:7, ale nie to było wcale najgorsze. Poważnej kontuzji doznał Damian Okoński, którego czeka bardzo długa przerwa w uprawianiu sportu...

Skład, jakim dysponował Paweł Władyczak w tej inauguracyjnej "kontrolce" śmiało można nazwać mocno eksperymentalnym. Największy kłopot czerwono-niebiescy mieli z obsadą bramki. Sławomir Słonka przebywał jeszcze na urlopie, Robert Oleksiewicz także nie mógł zagrać, Michał Biszczanik od wielu miesięcy mieszka i pracuje na Wyspach Brytyjskich, a przymierzany do drużyny Artur Niemier w przeddzień spotkania doznał lekkiego urazu stawu skokowego i jego występ również był wykluczony. Między słupkami stanął więc okazjonalnie nowicjusz Szymon Nowak, obecnie zawodnik GTS-u Lipka, wcześniej piłkarz MKS-u w sezonach 2013/2014 i 2014/2015, gdzie grywał u Łukasza Płóciennika w zespole juniorów B (łącznie niedużo, bo sześć meczów). Oprócz niego debiutowali w niedzielę w teamie debrzneńskim Norbert Mucha (futbolista juniorów A AP Człuchów) oraz Kamil Kuliński i Jarosław Serówka (obaj GTS Lipka). Po niemal rocznej pauzie zameldował się w drużynie Dariusz Zabrocki, którego wypożyczenie do Piasta Człuchów wygasło 30 czerwca. Ponadto na murawie pojawił się Damian Jarkowski. "Dymek" wrócił z wojaży zagranicznych, a poprzednio zakładał koszulkę MKS-u... 19 września 2012 roku w pucharowym spotkaniu z klubem, którego jest wychowankiem, czyli człuchowskim Piastem.

O tym, jak trudne zadanie czekało Sz. Nowaka przekonaliśmy się bardzo szybko. W 5 i 29 min. po wyraźnych błędach golkipera przyjezdni (Patryk Pisula i Waldemar Sobol) dwukrotnie łatwo umieszczali piłkę w siatce. Trafienia te dodatkowo przedzielił skutecznie wykonany przez Dawida Szcześniaka rzut karny, podyktowany za faul Bartłomieja Licy. W rolę bramkarza po trzydziestu minutach awaryjnie wcielił się grający dotąd w defensywie Okoński, który do 61. minuty spisywał się dobrze, ale właśnie wtedy doznał paskudnego urazu w zderzeniu z rywalem. Po wezwaniu karetki pogotowia "Okoń" został odwieziony do szpitala w Chojnicach, gdzie jeszcze tego samego dnia przeszedł operację. Diagnoza? Złamanie lewego barku z przemieszczeniem... Dramat!

Mecz kończyliśmy zatem w złych nastrojach i z... Kamilem Masternakiem jako golkiperem. Należy przyznać, że na tle MKS-u ekipa z Łobżenicy prezentowała się naprawdę solidnie, dokładając kolejne bramki. Strzelali je Krzysztof Jagodziński (53 i 79 min.), Krystian Wypchło (56 min.) i Jarosław Stefaniak (75 min.). Dla emkaesiaków honorowe trafienie zaliczył Paweł Wegner w 83. minucie. Jego pierwszą próbę wybronił golkiper, ale wobec dobitki był już bezradny. Wcześniej (jeszcze w I odsłonie) dogodne okazje mieli Wegner (22 min.) i Michał Pacholik (35 min.).

Czy są powody, aby bić na alarm? Rok temu, też w połowie lipca, ulegliśmy u siebie innemu czwartoligowcowi z Wielkopolski, Iskrze Szydłowo 1:8, co nie przeszkodziło potem w pomyślnych wynikach w lidze... Jeśli historia miałaby się powtórzyć... Wielka szkoda Okońskiego, który miał udaną końcówkę poprzedniego sezonu w seniorskiej ekipie i był pewniakiem do wyjściowego składu na rundę jesienną tym bardziej, że jest piłkarzem o statusie młodzieżowca. Niestety, takie sytuacje w sporcie zdarzają się i teraz trzeba trzymać kciuki, aby przede wszystkim ze zdrowiem niespełna 17-letniego Damiana było z powrotem w porządku.

MKS Debrzno- Pogoń Łobżenica 1:7 (0:3)

0:1 Patryk Pisula (5)
0:2 Dawid Szcześniak (16-k)
0:3 Waldemar Sobol (29)
0:4 Krzysztof Jagodziński (53)
0:5 Krystian Wypchło (56)
0:6 Jarosław Stefaniak (75)
0:7 Krzysztof Jagodziński (79)
1:7 Paweł Wegner (83)

MKS: Sz. Nowak- Kałdowski, Okoński, Kawczak, Zabrocki- Lica, Władyczak, Serówka, Marczak, Pacholik- Wegner. Grali również: Mucha, Górnowicz, Kuliński, Jarkowski, K. Masternak, K. Dudzic

Jedna bramka, okazji dużo więcej06.03.2016r.
W przedostatnim zimowym sparingu emkaesiacy pokonali 1:0 ekipę Kornowscy Szarża Krojanty. Na chojnickim "Modraku" drużyny rozegrały wyrównane spotkanie, chociaż gdyby liczyć same klarowne szanse na gole, zdecydowanie więcej stworzyli ich czerwono-niebiescy. Jedyne trafienie zapisaliśmy Pawłowi Wegnerowi w 78. minucie.

Początkowo kadra debrznian na popołudniowe, niedzielne zawody miała liczyć nawet dwudziestu zawodników, jednak koniec końców stawiliśmy się w Chojnicach w 15-osobowym składzie, ale nie zagrał ani minuty uskarżający się na drobny uraz Mariusz Góra. Pierwszy raz od listopadowego zakończenia rundy jesiennej wystąpił Sebastian Stalka, który wraz z Andrzejem Wałaszewskim stworzył duet środkowych defensorów, dzięki czemu Paweł Władyczak mógł wypróbować jak spisuje się w centrum II linii Krystian Szostek. Boki obrony to tym razem niespełna 17-letnia młodzież, czyli Damian Okoński i Patryk Górnowicz.

Nieco lepiej zaczęli grę rywale, który w premierowych 10 minutach posiadali minimalną przewagę. Gdy jednak zaatakował MKS to od razu bardzo groźnie. W 11 min. Wegner znalazł się oko w oko z bramkarzem po podaniu Szostka, a chwilę po tym zdarzeniu Wegner zagrywał wzdłuż "prostokąta" do Bartłomieja Rutyny, lecz jego kolega mimo ofiarnego wślizgu nie zdołał dotknąć futbolówki. Potem trzykrotnie wykonywaliśmy w odstępie kwadransa rzuty wolne i za każdym razem Wegner mylił się może nieznacznie, ale jednak piłka wędrowała obok celu.

W 30 min. po sprytnym przechwycie emkaesiaków obserwowaliśmy znów dogodną okazję Wegnera, z kolei w 32 min. z 25 metrów huknął Władyczak i ponownie zabrakło dosłownie centymetrów. W 37 min. Szarża mogła wyjść na prowadzenie, kiedy po ładnym przerzucie futbolówki na skrzydło nastąpiło szybkie odegranie na środek pola karnego, gdzie jeden z przeciwników w wyśmienitej sytuacji przestrzelił. Przed przerwą jeszcze dwie warte zapisania akcje. Najpierw w 41 min. dobrą sposobność na trafienie miał Wegner, a kończący atak Patryk Klejdysz nie zdołał ulokować piłki w siatce z ostrego kąta. Rywale odpowiedzieli w 43 min. i mieliśmy troszkę farta, bo uderzenie z bliska było niecelne.

Piętnaście minut po zmianie stron (II połowa odbywała się przy sztucznym oświetleniu) z korzyścią dla teamu z Krojant. W 50 min. Sławomir Słonka (dobry mecz) poradził sobie z trudnym strzałem z dystansu. "Gała" kozłowała na mokrej nawierzchni, ale Sławek nie dał się zaskoczyć. Sygnał do wzmożonych ataków dał czerwono-niebieskim w 64 min. Władyczak. Po jego silnym uderzeniu z dalszej odległości do szczęścia zabrakło naprawdę niewiele. W 69 min. bodaj najefektowniejsza akcja debrznian. Zainicjował wszystko Stalka kierując piłkę na prawą stronę do Kamila Masternaka. "Master" niezwłocznie przekazał "skórę" Wegnerowi, który piętą odegrał ją do wbiegającego Władyczaka. Paweł wybrał złe rozwiązanie próbując zmieścić futbolówkę po krótkim rogu, co zakończyło się niepowodzeniem. Moment później, w 71 min. szybko rozegrany rzut wolny Stalki i od razu czysta pozycja Wegnera. Płaski strzał, niestety nieprecyzyjny...

Nie ustawaliśmy w próbach przełamania defensywy Szarży. W 76 min. jeszcze się nie udało, choć powinno, po technicznym strzale Wegnera. W 78 min. wreszcie gol dla MKS-u. Władyczak dograł do Wegnera, a "Diabeł" lekkim lobem przerzucił piłkę nad wychodzącym bramkarzem. Obie drużyny starały się ambitnie do końcowego gwizdka o zmianę wyniku, ale bez efektu. Najlepszą okazję miał Mateusz Frymark w 82. minucie gdy wykonywał rzut wolny.

W sobotę 12 marca o godz.15.30 mamy rozegrać ostatni mecz kontrolny, w Brusach z tamtejszą Tęczą.

MKS Debrzno- Kornowscy Szarża Krojanty 1:0 (0:0)

1:0 Paweł Wegner (78)

MKS: Słonka- Górnowicz (67 Szczubiał), Stalka, A. Wałaszewski, Okoński- W. Taras (66 K. Masternak), Władyczak, Szostek, P. Klejdysz (46 K. Ryngwelski)- Wegner, B. Rutyna

Trudny sparing, gole jak się patrzy 02.03.2016r.
To był żywy, pełen szybkiej, zaciętej, twardej gry mecz. Środowa konfrontacja z rezerwami Chojniczanki na pewno przydała się zespołowi Pawła Władyczaka. Zwycięstwo 3:2 cieszy jak każde w oficjalnym spotkaniu, chociaż trzeba to przyznać, wynik mógł być równie dobrze odwrotny, bowiem gospodarze stworzyli sobie sporo okazji podbramkowych i przez sporą część czasu gry posiadali inicjatywę. To jednak czerwono-niebiescy byli w wieczornych, odbywających się przy świetle elektrycznym zawodach skuteczniejsi.

Na kontrolną potyczkę z piątym po jesieni teamem gdańskiej okręgówki (grupa II) pojechaliśmy w siedemnaście osób. Z tej grupy nie wybiegł ostatecznie na sztuczną murawę Bartłomiej Lica, który zgłosił problemy zdrowotne. Pełne 90 minut między słupkami spędził Sławomir Słonka, dla którego był to dopiero drugi tegoroczny występ. Wcześniej przyczyną absencji było przeziębienie oraz udział w szkoleniu trenerskim i opieka nad drużyną juniorów E1 podczas halowego turnieju w Sępólnie Krajeńskim. Premierowe minuty na boisku w 2016 roku zaliczyli Łukasz Płóciennik i Kamil Masternak. Odpoczywał od gry Paweł Wegner. Znajdującego się w wybornej dyspozycji "Diabła" zatrzymały sprawy służbowe. Ważne, że obowiązki strzeleckie wzięli na swoje barki trzej jego koledzy i dzięki temu w działaniach ofensywnych wyglądaliśmy poprawnie.

Chojniczanka rozpoczęła z dużym animuszem, ale dobrze radziliśmy sobie z atakami rywali w pierwszym kwadransie. Co więcej, dość szybko ciężar rywalizacji został przeniesiony na przeciwną połowę i to emkaesiacy zatrudniali golkipera z Grodu Tura. W 6 min. ładnie przymierzył z dystansu Michał Kawczak, w 13 min. z kolei po akcji Szymona Malmona nieczysto uderzył Bartłomiej Rutyna. W 15 min. nasz zespół był blisko prowadzenia, gdy po rzucie rożnym w zamieszaniu mocno strzelił B. Rutyna, ale defensorzy zdołali zażegnać niebezpieczeństwo. W starciu podczas tej akcji ucierpiał Przemysław Szczubiał, lecz na szczęście mógł po chwili kontynuować grę.

W 16 min. Słonka dobrą interwencją wybił futbolówkę na rzut rożny, a było naprawdę groźnie. Wreszcie w 20 min. po przechwycie na mniej więcej dwudziestym piątym metrze piłka dotarła do B. Rutyny, ten oddał ją natychmiast do wbiegającego w szesnastkę Malmona i Szymon pewnym, mocnym strzałem w górny róg dał debrznianom gola na 1:0. Kolejne minuty wyrównane, może z odrobiną przewagi chojniczan. W 28 min. po rzucie wolnym i poprzeczce zgłaszali wątpliwości czy "gała" nie przekroczyła linii bramkowej, ale skończyło się na strachu. Niestety, 120 sekund później i tak był remis, choć tym razem to my kwestionowaliśmy zasadność decyzji arbitra. Bramkę zdobył Michał Rybakowski, który wg nas był na spalonym.

Cóż, trzeba było skupić się na dalszej grze i w 35. minucie dało to pozytywny efekt. Nie od dziś wiadomo, że jak już Władyczak wpisuje się na snajperską listę, to przeważnie są to przedniej urody trafienia. Tak było i tym razem. Grający szkoleniowiec MKS-u kropnął z ponad dwudziestu metrów poza zasięgiem bramkarza i zmienił wynik na 2:1. Dziesięć minut dzielące piłkarzy od zejścia na przerwę zdecydowanie dla Chojniczanki. W 36 min. ofiarna interwencja Andrzeja Wałaszewskiego zapobiegła utracie gola, w 39 min. udana parada Słonki po próbie z 20 metrów, w 43 min. natomiast zabrakło zimnej krwi i precyzji przeciwnikom, bo okazja na wyrównanie była bardzo dobra.

W 56 min. zrobiło się 2:2. Paweł Laska sfinalizował składną akcję zespołu, w której miejscowi wymienili kilka podań i wyglądało to trzeba przyznać ładnie dla oka. Jeśli mowa o wrażeniach estetycznych to te objawiły się nam na jeszcze wyższym poziomie trzy minuty później. Drugi raz debrznianie po stracie gola odpowiedzieli po boksersku, czyli silnym ciosem. Wyprowadził go B. Rutyna, idealnie wykonując w 59. minucie rzut wolny. Futbolówka minęła mur i ugrzęzła w okienku bramki, mimo wysiłków golkipera. 3:2!

Ostatnie pół godziny z naszej perspektywy może nie do zapomnienia, lecz z pewnością dużo słabsze. Wtedy jedynie w 66 min. (strzał K. Masternaka) realnie zagroziliśmy Chojniczance. Czerwono-niebiescy gorzej (w przeciwieństwie do innych sparingów) wyglądali fizycznie, skupiliśmy się więc w tym okresie głównie na rozbijaniu ataków. Przynajmniej trzy, cztery razy znaleźliśmy się w dużych opałach, ale wynik już nie drgnął. To był niełatwy test dla obrony zawiadywanej przez operujących w jej centrum A. Wałaszewskiego i Krystiana Szostka (mecz nr 100 w drużynie seniorów), a na bokach w II połowie przez Kamila Kałdowskiego i Patryka Górnowicza.

Przedostatni mecz kontrolny czeka ekipę znad Debrzynki w niedzielę 6 marca o godz.16.00. Zagramy na "Modraku" w Chojnicach z drużyną Kornowscy Szarża Krojanty.

Chojniczanka II Chojnice- MKS Debrzno 2:3 (1:2)

0:1 Szymon Malmon (20)
1:1 Michał Rybakowski (30)
1:2 Paweł Władyczak (35)
2:2 Paweł Laska (56)
2:3 Bartłomiej Rutyna (59)

MKS: Słonka- W. Taras (46 Kałdowski), A. Wałaszewski, Szostek, Okoński (46 Górnowicz)- Góra (36 P. Klejdysz), Władyczak, Kawczak, Szczubiał (46 Płóciennik)- Malmon, B. Rutyna (60 K. Masternak)

"Modraka" zamienił w strzelnicę28.02.2016r.
Rzadko spotykany wyczyn stał się udziałem napastnika MKS-u Pawła Wegnera, który w sparingowym spotkaniu ze złotowską Spartą aż sześciokrotnie lokował futbolówkę w siatce! Debrznianie rozgromili przeciwnika z Wielkopolski właśnie 6:0 i wszystkie gole były autorstwa "Diabła". O ile pierwsze 45 minut rywalizacji było wyrównane, a momentami optycznie minimalnie lepiej wyglądali przedstawiciele pilskiej okręgówki, to po zmianie stron dominacja czerwono-niebieskich nie podlegała żadnej dyskusji.

Trener Paweł Władyczak w czwartym meczu kontrolnym tej zimy sprawdził dyspozycję szesnastu piłkarzy. W tej grupie był m.in. Kamil Kałdowski, który zagrał pierwszy raz od zakończenia rundy jesiennej. Rozgrywane przy ładnej, słonecznej pogodzie towarzyskie zawody zaczęliśmy bardzo udanie, ponieważ już w 5 min. Władyczak zagrał prostopadłą piłkę do Wegnera, a ten wyprzedził obrońców, ograł golkipera i skierował "gałę" do pustej bramki. Dosłownie 60 sekund po tym wydarzeniu solową akcję przeprowadził Szymon Malmon, ale po jego silnym uderzeniu futbolówka poszybowała ponad poprzeczką.

W dalszej fazie I odsłony obserwowaliśmy dużo walki w środku pola, bez nadmiernej ilości klarownych okazji na bramki z obydwu stron. Najlepszą zmarnowali spartanie w 32. minucie, kiedy w sytuacji sam na sam z Robertem Oleksiewiczem jeden z nich fatalnie spudłował. W drugiej części z minuty na minutę rosła przewaga emkaesiaków. W 52 min. na 2:0 mógł podwyższyć Wegner, ale będąc na czystej pozycji strzelił zbyt lekko, ułatwiając interwencję golkiperowi. W 56 min. "Diabeł" skopiował scenariusz z początku konfrontacji. Tym razem zagrywał Malmon, a Wegnerowi nie pozostało nic innego jak minąć bramkarza i zmienić rezultat. Po chwili, w 58 min. Wegner po podaniu Władyczaka chyba pospieszył się z decyzją o uderzeniu i okazało się bardzo nieprecyzyjne. 62. minuta to ładna wymiana piłek Wegnera z Malmonem i niecelna próba tego pierwszego.

W 69 min. MKS prowadził 3:0. Wegner zagrał na skrzydło do Mariusza Góry, "Maniek" wycofał piłkę do Władyczaka, który bez zbędnej zwłoki wrzucił ją na piąty metr do wbiegającego "Diabła". Efektowne uderzenie głową i futbolówka znowu zatrzepotała w siatce. To nie koniec, bo Wegner nabrał takiego apetytu na strzeleckie zdobycze, iż w ostatnich niespełna dwudziestu minutach jeszcze trzykrotnie(!) znalazł sposób na defensywę Sparty. W 72 min. gol nr 4, bodaj najładniejszy, bo uzyskany po silnym uderzeniu pod poprzeczkę z około dziesięciu metrów przy asyście Władyczaka. W 77 min. kolejna szansa sam na sam, ponownie bezradny bramkarz i wjazd do "pustaka". W 90 min. wynik na 6:0 Wegner ustalił dobijając strzał Bartłomieja Licy (powrotna zmiana na skutek niegroźnego urazu Malmona). Swoje okazje mieli również Michał Kawczak (75 min.) i Karol Ryngwelski (76 min.), lecz golkiper złotowski wychodził zwycięsko z pojedynków oraz Lica w 82. minucie, gdy przestrzelił z bliska głową.

Tak, wiemy, że to zaledwie mecz kontrolny, ale sześć goli jednego piłkarza w spotkaniu zakończonym na dodatek wynikiem 6:0 to nieczęsto notowany przypadek. Dla Wegnera to wyrównanie osobistego rekordu trafień w jednych zawodach, jaki ustanowił 1 czerwca 2014r. na stadionie w Lipce, kiedy też sześć razy pognębił bramkarza, wówczas Swe Pol Linku Bruskowo Wielkie w zawodach o punkty w klasie okręgowej (10:2). Paweł w niedzielę otarł się o absolutnie najlepsze klubowe osiągnięcie w tym względzie, a mianowicie 7 goli Mirosława Łepka z wygranej 16:1 potyczki z Orłem Rychnowy w klasie B, w prawdziwie zamierzchłych czasach, czyli 25 kwietnia 1993 roku... Gdyby brać pod uwagę gry towarzyskie sześć goli strzelili także Andrzej Koroś (13:1 z Błękitnymi Słupia, 31 października 1998r.) oraz Bartłomiej Rutyna, w konfrontacji w ramach Pucharu Lata z Gwiazdą Bydgoszcz (10:0) 4 sierpnia 2013r.

Kolejny mecz sparingowy rozegramy już w środę 2 marca o godz.18.30, tradycyjnie na chojnickim "Modraku", gdzie zmierzymy się z drugą ekipą Chojniczanki.

MKS Debrzno- Sparta Złotów 6:0 (1:0)

1:0 Paweł Wegner (5)
2:0 Paweł Wegner (56)
3:0 Paweł Wegner (69)
4:0 Paweł Wegner (72)
5:0 Paweł Wegner (77)
6:0 Paweł Wegner (90)

MKS: Oleksiewicz (46 M. Biszczanik)- W. Taras (46 Kałdowski), A. Wałaszewski, Szostek, Okoński (46 Ar. Biszczanik)- Lica (46 Góra), Władyczak, Kawczak, Malmon- Wegner, B. Rutyna (46 K. Ryngwelski)

Porażka po karnym, pudła debrznian21.02.2016r.
Drugiej przegranej w trakcie zimowych przygotowań do rundy rewanżowej doznali seniorzy MKS-u. Po niepowodzeniu przed ośmioma dniami z GLKS Wysoka tym razem byliśmy nieznacznie gorsi od Gwiazdy Karsin. Rywale zwycięską bramkę zdobyli trzy minuty przed końcem zawodów po rzucie karnym skutecznie wyegzekwowanym przez weterana ligowych boisk, liczącego sobie prawie 40 lat, Artura Chrzonowskiego.

Zespół Andrzeja Borowskiego, najlepszego snajpera w dziejach Chojniczanki Chojnice, posiada w swoich szeregach jeszcze kilku innych znanych w lokalnym środowisku zawodników, mających dość bogatą przeszłość m.in. w klubie obecnie grającym w I lidze. Wystarczy wymienić nazwiska Tomasza Pestki, Przemysława Lorbieckiego czy Adama Błaszczaka. Nic dziwnego, iż beniaminek gdańskiej okręgówki (grupa II) po jesieni plasuje się na wysokim trzecim miejscu. My udaliśmy się na "Modraka" w niedzielny poranek w czternastu, w tym m.in. z Tomaszem Łukaszukiem, który wystąpił po raz pierwszy w oficjalnym meczu w roku 2016. Od kilku tygodni było jasne, że zagramy bez trenera Pawła Władyczaka, dwóch bramkarzy Sławomira Słonki i Roberta Oleksiewicza, a także Bartłomieja Licy. Przywoływany kwartet cały weekend przebywał we Wrocławiu na szkoleniu z holenderskiej metody Coervera.

90 minut między słupkami spędził zatem Michał Biszczanik i należy podkreślić, że był to udany występ młodego golkipera. Wprawdzie nie zdołał wybronić jedenastki w końcówce konfrontacji, ale... zrobił to dużo wcześniej, gdyż Gwiazda miała karnego również w 11. minucie. Arbiter Mariusz Hoppe uznał, że ręką zagrał Szymon Malmon i do piłki podszedł Lorbiecki. Doświadczony futbolista przecenił swoje siły, bowiem chciał oszukać "Biszczana" uderzeniem "a la Antonin Panenka", czyli leciutką podcinką w środek bramki. Debrznianin w porę zorientował się w zamiarach rywala i wybił piłkę na rzut rożny.

Za nonszalancję karsinianie zostali "ukarani" minutę później. Czerwono-niebiescy wyprowadzili ze swojej szesnastki składną akcję, wymienili szereg podań, Malmon uruchomił prostopadłym zagraniem Pawła Wegnera, a "Diabeł" swobodnie poradził sobie z bramkarzem i wcelował do siatki. 1:0. Wcześniej mieliśmy dwie inne okazje na gole, a mianowicie Malmon w 2 min. (rzut wolny) i Wegner w 4 min. (rajd lewą stroną, zabrakło precyzji). Mecz mógł się podobać, obydwa teamy prezentowały otwarty futbol. W 19 min. Wegner przymierzył mocno, ale wprost w bramkarza. Po drugiej stronie pełne ręce roboty miał M. Biszczanik w 20 min (groźna główka po wolnym) oraz w 23 min. (odrobiny szczęścia nie zaszkodzi- w sukurs przyszedł słupek...). Z kolei w 29 min. wyborną okazję miał Wegner (akcja Mariusza Góry i Malmona), lecz bez efektu. Podobnie było w 36 min. (tylko korner po technicznym strzale "Diabła") i w 43 min. (to powinno być trafienie Wegnera!). Spokojnie mogło być 2:0, a jak to często bywa momentalnie zrobiło się 1:1... Jeszcze w 44 min. M. Biszczanik świetną interwencją zapobiegł stracie gola, ale po kilkunastu sekundach i rzucie rożnym Pestka zdołał wyswobodzić się z opieki naszych defensorów i precyzyjnie przymierzył głową.

Dwadzieścia minut po przerwie leciutko na korzyść MKS-u. W 50 min. Wegner zagrał do Malmona, ale strzał Szymona w dogodnej pozycji był niecelny. 65. minuta to klarowna szansa Wegnera, który przekombinował próbując pokonać golkipera technicznym uderzeniem, zamiast huknąć jak z armaty, co przecież potrafi... W 70 min. gorąco pod bramką debrzneńską. Bliski powodzenia był Pestka, uratował nas Andrzej Wałaszewski, a po wrzutce z rogu cudem wyszliśmy z opresji. W 73 min. dobrą interwencję zanotował M. Biszczanik, w 82 min. zatrzymał także Błaszczaka, ale nic nie mógł poradzić na wspomnianego wyżej karnego w 87. minucie. Sędzia podyktował go zresztą po faulu samego M. Biszczanika na Pestce. Najpierw puścił grę, chwilę odczekał i gdy wydawało się, że już nie wróci do zdarzenia w obrębie szesnastki, po momencie zawahania wskazał na punkt oddalony jedenaście metrów od celu. Uściślijmy dla porządku: słusznie, bo przewinienie faktycznie było.

Nasze atuty w końcowych fragmentach rywalizacji to dwa strzały Malmona (76 i 86 min.), jednak Szymonowi brakowało precyzji. W sumie wyrównane spotkanie i sporo zmarnowanych okazji obydwu drużyn. Niestety, wszystko wskazuje na to, iż straciliśmy na dłużej Michała Pacholika. "Kołek", bardzo solidnie i sumiennie sposobiący się do piłkarskiej wiosny, doznał w meczu z karsinianami urazu śródstopia i chociaż nie opuścił boiska, później okazało się, że będzie wyłączony ze sportowej aktywności przez przynajmniej kilka tygodni... Pech!

W niedzielę 28 lutego o godz.11.00 też na "Modraku" rozegramy czwarte towarzyskie zawody tej zimy, ze Spartą Złotów.

MKS Debrzno- Gwiazda Karsin 1:2 (1:1)

1:0 Paweł Wegner (12)
1:1 Tomasz Pestka (44)
1:2 Artur Chrzonowski (87-k)

MKS: M. Biszczanik- W. Taras (61 Okoński), A. Wałaszewski, Szostek, Szczubiał- Marczak (64 Ar. Biszczanik), Pacholik, Kawczak, Góra (46 Łukaszuk)- Malmon, Wegner

Czwartoligowcy skuteczniejsi od czerwono-niebieskich13.02.2016r.
Porażką 2:4 zakończył się drugi sparing MKS-u w okresie zimowym. Rywalem zespołu Pawła Władyczaka była debiutująca w tym sezonie w IV lidze wielkopolskiej drużyna GLKS Wysoka, którą przed sześcioma miesiącami gościliśmy w Debrznie na turnieju o "Puchar Lata". Rezultat, jak to dość często bywa w konfrontacjach towarzyskich nie do końca odzwierciedlał boiskowe wydarzenia, ale najistotniejsze, iż z pewnością 90 minut spędzone na boisku w Chojnicach spełniło swoje zadanie na ten moment przygotowań.

Debrzneński szkoleniowiec miał do dyspozycji w sobotę 16 zawodników, w tym kilku (Krystian Szostek, Michał Biszczanik, Artur Biszczanik, Bartłomiej Lica, Przemysław Szczubiał), którzy nie wystąpili w poprzedniej "kontrolce" z juniorami A Chojniczanki. Z różnych przyczyn zabrakło w kadrze na sobotnie spotkanie wielu piłkarzy, w tym m.in. silnie przeziębionego Sławomira Słonki.

Zawody zaczęliśmy pomyślnie. Szybko, bo w 5.minucie Paweł Wegner wpisał się na listę strzelców. Nie była to może nadzwyczaj składna ofensywna próba emkaesiaków (brali w niej udział w finiszowej fazie Michał Pacholik i Bartłomiej Rutyna), lecz piłka dotarła do "Diabła", który wykorzystał niezdecydowanie obrońców GLKS-u i pewnie umieścił ją w siatce. Premierowy kwadrans to lekka przewaga MKS-u, ale później do głosu doszli przeciwnicy. Dość dobrze operowali piłką, w miarę sprawnie przedostawali się na przedpole bramki M. Biszczanika. W 16 min. golkiper znad Debrzynki wybronił w sytuacji sam na sam po kontrze wysoczan. W 22 min. kilkunastu centymetrów zabrakło jednemu z rywali, aby z lewej strony zamknąć skutecznie akcję swojego zespołu.

W 35 min. źle wykonaliśmy rzut rożny, co zostało natychmiast i skwapliwie ukarane, bowiem nastąpił szybki atak i po zagraniu na środek pola karnego Sylwester Powalasz dołożył z bliska nogę nie dając szans na dobrą interwencję "Biszczanowi". W 43 min. odzyskaliśmy prowadzenie. Najpierw w dogodnej pozycji znalazł się Wegner po podaniu Władyczaka, ale zdecydowane wyjście na skraj szesnastki bramkarza nie pozwoliło na precyzyjnego loba. Dosłownie po chwili padł jednak gol, gdy Pacholik dograł do Licy, a Bartek korzystając z błędu obrońcy znalazł się oko w oko z golkiperem i bez problemu wygrał z nim pojedynek.

W dalszych fragmentach meczu obraz gry nie był pomyślny dla naszej ekipy. Wprawdzie w 55 min. po wymianie piłki z Wegnerem B. Rutyna bardzo mocno uderzył zza pola karnego i niewiele się pomylił, lecz po 60 sekundach notowaliśmy remis 2:2. Arbiter Artur Włoch uznał, że Robert Oleksiewicz sfaulował zawodnika GLKS-u i drużyna z Wielkopolski wykonywała karnego. Piotr Ginda-Kopeć musiał to uczynić dwukrotnie (za pierwszym razem sędzia dopatrzył się nieprawidłowości), ale w obydwu przypadkach równie pewnie.

Gra czwartoligowców wyglądała odrobinę lepiej, a przede wszystkim w ostatnich dwudziestu pięciu minutach dołożyli jeszcze dwa trafienia. W 68 min. do siatki wcelował Powalisz, pieczętując kilka prób wysoczan strzałem od poprzeczki, mimo usiłowania ratowania sytuacji przez Patryka Górnowicza. Z kolei w 88 min. czwartego gola uzyskał Ginda-Kopeć, dopełniając formalności z bliska po dograniu z lewego skrzydła. GLKS optycznie prezentował się faktycznie korzystniej, ale... team debrzneński stwarzał nawet bardziej klarowne sytuacje. Wystarczy wymienić aż trzy okazje sam na sam Wegnera: w 63 min. (po przechwycie i dograniu Michała Kawczaka), w 74 min. ("Diabeł" reklamował faul, z boku wyglądało, że raczej niesłusznie) i w 76 min. (podanie Malmona). Dobrą formę zademonstrował w tych akcjach bramkarz GLKS-u, a na największe brawa zasłużył po kąśliwym strzale Wegnera w 79.minucie, kiedy końcami palców wybił na rzut rożny zmierzającą w samo okienko piłkę. Po drugiej stronie boiska godna zapisania była akcja z 75 min., gdy mieliśmy spore szczęście w olbrzymim zamieszaniu podbramkowym.

Trzeci sparing czeka team Władyczaka w niedzielę 21 lutego o godz.11.00 z przedstawicielem jednej z dwóch grup gdańskiej okręgówki Gwiazdą Karsin. Miejsce to samo, czyli chojnicki "Modrak".

MKS Debrzno- GLKS Wysoka 2:4 (2:1)

1:0 Paweł Wegner (5)
1:1 Sylwester Powalisz (35)
2:1 Bartłomiej Lica (43)
2:2 Piotr Ginda-Kopeć (56-k)
2:3 Sylwester Powalisz (68)
2:4 Piotr Ginda-Kopeć (88)

MKS: M. Biszczanik (46 Oleksiewicz)- Kawczak, A. Wałaszewski (61 Górnowicz), Szostek, Szczubiał (61 Ar. Biszczanik)- Lica, Władyczak, Pacholik, Góra (35 P. Klejdysz)- Wegner, B. Rutyna (67 Malmon)

Pierwsza "kontrolka" po myśli debrznian07.02.2016r.
Wygraną 4:2 z juniorami starszymi Chojniczanki Chojnice rozpoczęli występy na dużym boisku w 2016r. piłkarze dorosłej ekipy MKS-u. Team Pawła Władyczaka sprawdził formę po kilku tygodniach od startu tegorocznych treningów i najważniejsze, że w ogóle doszło do meczu, ponieważ niespodziewanie na skutek niepoważnego zachowania Pogoni Łobżenica zostaliśmy postawieni "pod ścianą" u progu weekendu i dopiero dzięki uprzejmości młodzieżowej ekipy z Grodu Tura nasi zawodnicy zaliczyli tak ważne 90 minut.

Emkaesiacy pojechali na sparingowe spotkanie w 17-osobowym składzie. Znalazło się w nim miejsce dla absolutnego debiutanta (Patryk Górnowicz z drużyny juniorów B), dwóch innych bardzo młodych piłkarzy (Damiana Okońskiego i grającego w rundzie jesiennej w AP Człuchów Macieja Petryczko), a także wracającego po kontuzji Bartłomieja Rutyny oraz zakładającego znowu czerwono-niebieski kostium po znaczącej pauzie Michała Pacholika. Ten ostatni poprzednio zaistniał w barwach naszego klubu 18 sierpnia 2013r. w wyjazdowej potyczce o punkty w klasie okręgowej z Rowokołem Smołdzino (1:1), po czym leczył kontuzję, był wypożyczony do GTS Lipka, a następnie na dłużej zakotwiczył w zespole z rodzinnej miejscowości. Dzisiaj "Kołek" z powrotem jest nad Debrzynką i wszystko wskazuje na to, iż trzecie podejście do teamu debrzneńskiego (wcześniejsze dwa inicjowane były w 2010 i 2013 roku) będzie skutkować grą na stałe w gronie wybrańców Władyczaka.

W pierwszej części niedzielnej rywalizacji na większe pochwały zasłużyła chojnicka młodzież. MKS dominował jedynie w premierowym kwadransie. Już w 50. sekundzie po zagraniu Władyczaka na czystej pozycji znalazł się Paweł Wegner, lobował golkipera, lecz nieznacznie przestrzelił. Na objecie prowadzenia czekaliśmy do 12. minuty, kiedy to Wegner wymienił podania z Władyczakiem, wpadł w pole karne i silnym uderzeniem nie dał szans skutecznej interwencji bramkarzowi miejscowych. Dalsze fragmenty I odsłony dla Chojniczanki. W 21 min. Robert Oleksiewicz wybronił w sytuacji sam na sam, chwilę później po rykoszecie i dość przypadkowym aczkolwiek groźnym strzale piłka minęła okienko naszego "prostokąta" w niewielkiej odległości. W 27 min. kolejna niezła akcja przeciwników, na czystej pozycji znalazł się Jakub Kalinowski i wyrównał na 1:1. Od tego momentu do gwizdka na przerwę arbitra Łukasza Koltera bez większych wydarzeń, choć lepiej prezentowali się gospodarze.

Po zmianie stron, mniej więcej po godzinie meczu, zarysowała się lekka przewaga gości. W 61 min. Władyczak wypatrzył wbiegającego w szesnastkę Patryka Klejdysza i posłał w jego kierunku krzyżowe podanie, lecz "Kleju" nie wcelował w bramkę. W 64 min. w opałach był Sławomir Słonka, gdy po główce rywala futbolówka odbiła się od poprzeczki, trącił ją jeszcze Sławek, ale na tyle umiejętnie, że nie sprokurował gola samobójczego, bo takie zagrożenie istniało. W 70 min. na dobre odzyskaliśmy kontrolę nad zawodami. Rezerwowy B. Rutyna ładnie dograł do Wegnera, a "Diabeł" sprytnym strzałem ponad bramkarzem trafił do siatki. Pięć minut potem zrobiło się 3:1. Karol Ryngwelski podał Wegnerowi, a ten skompletował hat tricka umieszczając w celu piłkę silnym, płaskim strzałem z ponad 20 metrów, przy samym słupku.

Nasze chwilowe rozluźnienie wykorzystali w końcówce piłkarze Chojniczanki. W 85. minucie, po wrzutce z kornera, głową uprzedził Słonkę Bartosz Ważyński i uzyskał kontaktowego gola. Rezultat na 4:2 przypieczętował B. Rutyna w 89. minucie. Do końca poszedł za akcją Wegner, zdołał dograć do wbiegającego Bartka i napastnikowi MKS-u pozostało w tempo dołożyć nogę, aby wpisać się na listę strzelców.

W historii seniorskiej drużyny MKS-u to czwarty przypadek rozgrywania spotkania z juniorami starszymi innego klubu. Wcześniej zdarzyło się tak w 1997r. (0:3 z Polonią Gdańsk, turniej w Przechlewie), w 2001r. (1:1 z Orłem Białym Wałcz, Puchar Lata) i w 2014r. (4:2 z Bałtykiem Gdynia, również Puchar Lata).

Mecz towarzyski numer 2 tej zimy odbędzie się na chojnickim "Modraku" w sobotę 13 lutego o godz.13.30, a skonfrontujemy się z beniaminkiem wielkopolskiej IV ligi GLKS Wysoka.

Chojniczanka Chojnice (juniorzy A)- MKS Debrzno 2:4 (1:1)

0:1 Paweł Wegner (12)
1:1 Jakub Kalinowski (27)
1:2 Paweł Wegner (70)
1:3 Paweł Wegner (75)
2:3 Bartosz Ważyński (85)
2:4 Bartłomiej Rutyna (89)

MKS: Oleksiewicz (46 Słonka)- W. Taras, A. Wałaszewski, Kawczak, Okoński (46 Górnowicz)- Petryczko (46 K. Ryngwelski), Władyczak (65 B. Rutyna), Pacholik, Góra (46 Malmon), P. Klejdysz (66 Marczak)- Wegner

::  Copyright © 2003-2022 MKS Debrzno  ::  Web design by Robert Białek  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone  ::