SENIORZY › SPARINGI
13.08.2014r.
Krajna Sępólno Krajeńskie - MKS Debrzno 3:4 (0:3)
0:1 Szymon Malmon (13)
0:2 Patryk Klejdysz (17)
0:3 Szymon Malmon (25-k)
0:4 Patryk Klejdysz (48)
1:4 Grzegorz Paszylk (70)
2:4 Bartłomiej Pastwik (76)
3:4 Mateusz Twardy (80)
MKS: Słonka- Madaj (18 Kałdowski), Szostek, Zabrocki, K. Dudzic- Malmon (56 Góra), Władyczak (46 Marczak), Płóciennik, P. Klejdysz- Stalka (57 Ł. Jażdżewski), B. Rutyna (36 Litwiniuk)
Na ostatniej prostej przed początkiem kampanii 2014/2015 w okręgówce czerwono-niebiescy udali się do Sepólna Krajeńskiego, aby rozegrać sparing z miejscową Krajną. Gospodarze to ex-czwartoligowcy, gdzie występowali od sezonu 2010/2011 do końca rundy jesiennej 2013r. Na skutek zawirowań organizacyjnych w trakcie minionej zimy klub był zmuszony wycofać ekipę z rozgrywek, co oznaczało spadek o dwa szczeble. Sępoleńscy piłkarze za kilka dni wznowią zatem ligowe zmagania od klasy A. MKS w przeszłości spotykał się towarzysko z tym przeciwnikiem siedmiokrotnie, ale poprzednio bardzo dawno temu, bo... 8 sierpnia 2004r. Teraz kontakt został odnowiony.

Trener Paweł Władyczak dał odpocząć paru zawodnikom, w związku z tym nie wyszli na murawę m.in. Krystian Ryhanycz, Paweł Wegner i Michał Kawczak. Kolejna grupa piłkarzy (Bartłomiej Rutyna, Sebastian Stalka, Szymon Malmon i sam szkoleniowiec) zagrała w niepełnym wymiarze czasowym, co też miało wpływ na przebieg środowej rywalizacji. MKS niepodzielnie panował na boisku w premierowych 45 minutach. Zdobyliśmy wówczas trzy gole, a mogło ich być jeszcze więcej. Dogodną okazję miał w 9 min. Patryk Klejdysz po zagraniu B. Rutyny i już wtedy mogliśmy prowadzić. W 13 min. rezultat otworzył Malmon uprzedzając bramkarza po podaniu Władyczaka. Trzy minuty później P. Klejdysz zrewanżował się B. Rutynie za sytuację sprzed kilku chwil, ale Bartek z prawej nogi wcelował wprost w golkipera. Za moment wątpliwości rozwiał P. Klejdysz, który będąc oko w oko z „ostatnią instancją” spokojnie skierował futbolówkę do siatki. Ładną asystę w tej akcji miał Łukasz Płóciennik.

Pod bramką Sławomira Słonki pierwszy raz niebezpiecznie zrobiło się w 22. minucie, kiedy omal nie straciliśmy gola po nieporozumieniu Dariusza Zabrockiego i Krzysztofa Dudzica. Dominowaliśmy na placu gry i wkrótce przyniosło to znowu efekt. W 25 min. rzut karny podyktowany za zagranie ręką jednego z defensorów Krajny wykorzystał Malmon. Wynik 3:0 utrzymał się do końca tej fazy konfrontacji, chociaż to miejscowi mogli go zmienić. W 36 min. jeden z rywali strzelał do pustej bramki, ale uratował nas K. Dudzic, a potem w 40 min. w zamieszaniu po strzale nazbyt nerwowo wybijał futbolówkę Zabrocki, lecz na szczęście kolejna próba gospodarzy była nieprecyzyjna.

Druga odsłona dużo słabsza. Wprawdzie w 48. minucie strzeliliśmy czwartego gola (P. Klejdysz po zagraniu Stalki w sytuacji sam na sam), ale ogólnie mocno pofolgowaliśmy, co dało możliwość przejęcia inicjatywy przez team Mirosława Tydy. Sporo niefrasobliwości przydarzyło się debrznianom i nie trzeba było długo czekać na skutki. W 56 min. nadeszło ostrzeżenie (fatalne pudło zawodnika Krajny z bliska), ale w 70 min. nic już nie uchroniło emkaesiaków przed stratą. Po dośrodkowaniu z lewego skrzydła precyzyjnie główkował Grzegorz Paszylk i Piotr Madaj (najpierw operował na... prawej stronie defensywy, po zmianie stron zajął miejsce między słupkami) nie miał nic do powiedzenia. To trafienie dodało animuszu sępolanom. W 76 min. Bartłomiej Pastwik po zagraniu z głębi pola ponad naszą linią obrony ograł Madaja i uderzył do pustej bramki, a wynik na 4:3 ustalił w 80 min. Mateusz Twardy strzałem w długi róg z czystej pozycji. Odnotowaliśmy także interwencję Madaja w groźnej sytuacji w 71 min. i okazję sam na sam Wojciecha Marczaka w 73. minucie.

Zapisaliśmy zespołowi Władyczaka szóstą wygraną w ósmej letniej potyczce kontrolnej i... czekamy na ligową inaugurację, bo tak naprawdę wszyscy zdają sobie sprawę z faktu, że nie liczą się przedbiegi tylko to, co w meczach o punkty.
10.08.2014r.
MKS Debrzno - Polonia Jastrowie 9:2 (4:2)
0:1 Krzysztof Panek (9)
1:1 Paweł Wegner (10)
2:1 Sebastian Stalka (15)
3:1 Sebastian Stalka (16)
3:2 Grzegorz Wyszyński (33)
4:2 Bartłomiej Rutyna (45)
5:2 Patryk Klejdysz (52)
6:2 Paweł Wegner (61)
7:2 Mariusz Góra (66)
8:2 Bartłomiej Rutyna (69)
9:2 Paweł Wegner (83-k)
MKS: Słonka (46 Madaj) - Kałdowski (61 Lica), Ryhanycz, Szostek, Zabrocki (62 Ł. Jażdżewski) - Stalka (61 K. Dudzic), Władyczak, Kawczak, P. Klejdysz (63 Góra) - Wegner, B. Rutyna
Świetną skuteczność pokazali na sześć dni przed rozpoczęciem ligowego sezonu seniorzy MKS-u. Debrznianie rozgromili na własnym boisku Polonię Jastrowie aż 9:2, a przecież okazji na następne trafienia było dodatkowo przynajmniej kilka. Poza nielicznymi fragmentami czerwono-niebiescy górowali zdecydowanie nad szóstym zespołem pilskiej klasy okręgowej ubiegłej edycji i z dużą swobodą zdobywali bramki.

Mecz ściągnął na trybuny sporą jak na warunki okresu przygotowawczego liczbę widzów. Trzeba też dodać, że pierwotnie zawody miały się odbyć w Jastrowiu, dopiero w środku tygodnia zmieniono lokalizację i zapewne nie wszyscy zainteresowani pojawili się na Stadionie Miejskim, nie mając wiedzy o tej roszadzie. Emkaesiacy bardzo dobrze czuli się na swojej murawie w niedzielne popołudnie. Wprawdzie w 9 min. straciliśmy gola (Krzysztof Panek popędził lewą stroną, wyprzedził Krystiana Ryhanycza i wygrał pojedynek ze Sławomirem Słonką), ale riposta była natychmiastowa. W 10 min. arbiter Łukasz Kolter puścił grę po starciu w środkowej strefie Krystiana Szostka z jednym z przeciwników, prostopadle podał Michał Kawczak, a będący na czystej pozycji Paweł Wegner uzyskał wyrównanie. Od tej chwili debrzneński team z dużą łatwością przedostawał się pod jastrowską bramkę. W 12 min. Słonka zagrał piłkę Sebastianowi Stalce, ten wypuścił w bój Wegnera, golkiper odbił futbolówkę po strzale, a nadbiegający Patryk Klejdysz został przyblokowany.

Gdy mijał pierwszy kwadrans w odstępie sześćdziesięciu sekund wynik zmienił się na 3:1 dla MKS-u. W obydwu przypadkach w głównej roli wystąpił Stalka. Kapitan drużyny gospodarzy otrzymał znakomite podanie od Pawła Władyczaka, spojrzał na wychodzącego bramkarza i techniczną „podcinką” z prawego skrzydła przelobował go. Efektowne trafienie, a kolejne było... jeszcze ładniejsze. „Stala” wykorzystał nieporadność i nieuwagę zawodników Polonii i będąc na własnej połowie (sic!) błyskawicznie posłał „gałę” w kierunku prostokąta. Ta zatoczyła łuk i zaskoczyła zdezorientowanego golkipera...

Następne minuty to wyrównana gra. W 33 min. kontaktową bramkę dla przyjezdnych strzelił Grzegorz Wyszyński i przyznać należy, że uczynił to w dobrym stylu, urządzając sobie rajd między naszymi obrońcami i nie dając szans Słonce. W 39 min. wyśmienitą okazję zmarnował P. Klejdysz, ale i tak zdobyliśmy przed przerwą czwartego gola. W 45 min. z prawej strony wrzucał piłkę Stalka, próbujący strzelać Wegner skiksował, a do bezpańskiej „skóry” dopadł Bartłomiej Rutyna i wpakował ją bez litości do siatki.

W II części dominacja debrznian nie podlegała jakiejkolwiek dyskusji. Co chwilę gorąco robiło się na polu karnym jastrowian. Graliśmy z rozmachem, a przede wszystkim dużo lepiej od rywali wyglądaliśmy fizycznie, co miało niebagatelny wpływ na przebieg wydarzeń. W 52 min. na liście strzelców zameldował się P. Klejdysz, który skorzystał z zagrania Krystiana Szostka, podciągnął z piłką kilkanaście metrów, minął bramkarza i uderzył do „pustaka”. Równo po godzinie rywalizacji sytuację sam na sam zaprzepaścił B. Rutyna, ale już w kolejnej akcji sprytem w zamieszaniu wykazał się Wegner, lokując piłkę w celu lekkim strzałem od słupka. 6:2... „Diabeł” w 65 min. powinien podwyższyć rezultat, ale nie wykorzystał rzutu karnego gwizdniętego za faul na Władyczaku. Wykonawca jedenastki obił poprzeczkę...

Za moment wielki aplauz na widowni, a to za sprawą bramki Mariusza Góry. „Maniek” po dośrodkowaniu Krzysztofa Dudzica z rogu główkował precyzyjnie i MKS prowadził 7:2. Nie było czasu na nudę, bowiem w 68 min. Kawczak nieprzepisowo powstrzymał rywala i tym razem futbolówkę na „wapnie” ustawili goście. G. Wyszyński nie popisał się, gdyż kopnął wyraźnie obok prawego słupka bramki Piotra Madaja. Gra szybko przeniosła się na drugą stronę boiska, Wegner podał na środek szesnastki, gdzie nadbiegający B. Rutyna podbił sobie piłkę i silnie przymierzył z woleja z lewej nogi. 8:2! Kanonadę zakończył Wegner, drugi raz egzekwując karnego, znowu po faulu na Władyczaku. Tym razem bramkarz skapitulował, chociaż futbolówka przeszła po jego ręce. Odnotowaliśmy jeszcze dwie idealne szanse B. Rutyny (74 i 89 min.) oraz Wegnera (90 min.) i można było pójść do szatni.

MKS rozegrał naprawdę dobre spotkanie, jednak nie ma co zachłystywać się wysokim zwycięstwem. Rozgrywki mistrzowskie to zupełnie co innego niż sparingi. Na pewno sporo do życzenia pozostawiała gra w defensywie i nad tym trzeba ciągle dużo pracować. Przed sobotnimi derbami o punkty z Piastem Człuchów czerwono-niebiescy udadzą się w środę 13 sierpnia do Sępólna Krajeńskiego na mecz kontrolny z tamtejszą Krajną. Początek o godz.18.00.
06.08.2014r.
Tęcza Brusy - MKS Debrzno 2:5 (2:1)
0:1 Bartłomiej Rutyna (12)
1:1 Kamil Rakowski (27)
2:1 Kamil Rakowski (35)
2:2 Paweł Wegner (49)
2:3 Bartłomiej Rutyna (55)
2:4 Patryk Klejdysz (77)
2:5 Bartłomiej Rutyna (85)
MKS: Madaj (46 Słonka)- Kałdowski, Ryhanycz, Szostek, Zabrocki- Kawczak, Władyczak, Malmon, P. Klejdysz- Wegner, B. Rutyna. Grali także: Tarczyluk, K. Dudzic, Litwiniuk i Góra
W kolejnym spotkaniu sparingowym, w środowe późne popołudnie seniorzy MKS-u zagrali na wyjeździe z Tęczą Brusy. Potyczka z przedstawicielem gdańskiej klasy A zakończyła się przekonywającym zwycięstwem debrznian, ale swoją wyższość udowodnili dopiero w drugich 45 minutach. Obie drużyny stworzyły sporą ilość sytuacji podbramkowych, dzięki czemu gra mogła się podobać, chociaż z naszej perspektywy oceniając, nie przez cały mecz.

Zaczęło się nieszczególnie dla czerwono-niebieskich, bo w 3 min. po dalekim zagraniu jeden z bruszan poradził sobie z Krystianem Ryhanyczem, ale na szczęście posłał futbolówkę wysoko ponad bramką Piotra Madaja. Odpowiedzieliśmy niemal od razu, bo w 6 min. Paweł Wegner podał do Szymona Malmona, ten przekazał piłkę Patrykowi Klejdyszowi, znajdującemu się na piątym metrze przed prostokątem, lecz jego strzał był niecelny. W 12 min. team Pawła Władyczaka objął prowadzenie. Na uderzenie z lewej nogi z około 25 metrów zdecydował się Bartłomiej Rutyna, „gała” skozłowała przed golkiperem i ku jego zaskoczeniu zatrzepotała w siatce. Zaraz po tym wydarzeniu gospodarze omal nie strzelili samobójczej bramki po akcji P. Klejdysza. Z kolei pod naszą szesnastką gorąco zrobiło się w 15 min., gdy wystarczyło jedno zagranie, aby rywal znalazł się oko w oko z Madajem i MKS ratował słupek. W 21 min. oglądaliśmy jedną z ładniejszych akcji I odsłony, kiedy to Michał Kawczak wymienił podania z B. Rutyną, jednak strzał tego drugiego był nieprecyzyjny. W 25 min. mocno, celnie przymierzył z dystansu P. Klejdysz. W 27 min., padło wyrównanie. Madaj i Ryhanycz nie dali rady powstrzymać Kamila Rakowskiego i straciliśmy gola. Od tej pory przeciwnicy poczuli się znacznie pewniej, zagrali bardziej odważnie i zostali za to wynagrodzeni. Jeszcze w 34 min. Madaj wybronił próbę z ostrego kąta, ale 60 sekund potem po wrzutce z prawej flanki Rakowski dołożył nogę na środku pola karnego i cieszył się z drugiego trafienia. Mogliśmy przegrywać nawet wyżej, bo w 39 min. piłka zatoczyła łuk po wrzutce i zatrzymała się na poprzeczce...

Po przerwie obraz gry zmienił się diametralnie. Emkaesiacy opanowali sytuację, przyspieszyli, zyskali przewagę, lepiej też wyglądali fizycznie. Od razu przyniosło to pożądany efekt. W 49 min. Sławomir Słonka dalekim wykopem uruchomił Wegnera, a „Diabeł” na szybkości spokojnie wyprzedził obrońcę i przelobował bramkarza. W 55 min. było 3:2 dla debrznian. Wegner zagrał do B. Rutyny, a napastnik debrzneński nie zmarnował idealnej okazji umieszczając piłkę w długim rogu. Następnych szans nie brakowało. Wystarczy je wymienić, aby zobrazować dominację czerwono-niebieskich. W 63 min. P. Klejdysz do Wegnera i rzut rożny po silnym strzale, w 66 min. Władyczak do P. Klejdysza, ogranie bramkarza i zablokowany przez defensora strzał do pustej bramki, w 68 min. dośrodkowanie Wegnera w... poprzeczkę, w 70 min. mocne uderzenie z 20 metrów P. Klejdysza i róg, w 71 min. główka Mariusza Góry po wrzutce Wegnera. Wreszcie w 77 min. napór przyjezdnych przyniósł skutek. Damian Litwiniuk dokładnie zagrał futbolówkę P. Klejdyszowi i golkiper bruszan nie miał żadnych szans przy strzale „Jujinga”. Wynik ustalił w 85 min. B. Rutyna, kompletując hat tricka, a drugą asystę zapisaliśmy Litwiniukowi.

Szesnastu piłkarzy wypróbował w „kontrolce” z Tęczą Władyczak. W tym gronie znaleźli się m.in. Rafał Tarczyluk i Kamil Kałdowski. Pierwszy zawodnik to postać świetnie znana kibicom debrzneńskim, gdyż reprezentował już z powodzeniem barwy MKS-u. Wystarczy wspomnieć, iż w okresie od 7 marca 1999r. od 7 lutego 2009r. (zatem niemal przez dziesięć lat, z przerwą na występy w Koronie Chrząstowo i Juve Uniechów) rozegrał 126 oficjalnych spotkań w czerwono-niebieskiej koszulce, zdobywając 19 bramek. Wiosną 2009r. został wypożyczony, a pół roku później definitywnie transferowany do Korala Dębnica, gdzie zagrał sporo zawodów na szczeblu czwartoligowym, a także po awansie zaliczył w tym klubie jeden mecz w III lidze. Od wiosny 2012r. leczył kontuzję, stąd długa pauza w sportowej przygodzie. Wiele wskazuje, że teraz dołączy do ekipy MKS-u. Drugi piłkarz to zupełny nowicjusz wśród emkaesiaków. Wychowanek Piasta Człuchów, potem grał w Koralu Dębnica, gdzie ostatnie ligowe występy, w grających w okręgówce rezerwach zanotował jesienią 2013r. „Kałda”, podobnie jak Tarczyluk ma status wolnego zawodnika i doszlusuje do kadry MKS-u na rundę jesienną.
03.08.2014r.
Sparta Złotów - MKS Debrzno 4:1 (3:0)
1:0 Mateusz Chudziński (1)
2:0 Jan Turkowiak (25)
3:0 Dariusz Zabrocki (45-s)
3:1 Patryk Klejdysz (56)
4:1 Jan Turkowiak (87)
MKS: Madaj (46 Słonka) - Kawczak, Ryhanycz, Szostek (46 Góra), Zabrocki - Stalka, Władyczak, Marczak (71 Szczubiał), P. Klejdysz - Wegner, Dudek
O tym, że nie zawsze drużyna mająca inicjatywę, przeważająca, stwarzająca okazje bramkowe ostatecznie okazuje się lepsza, bardzo często można przekonać się obserwując piłkarskie zawody. Nie inaczej było w Zakrzewie, gdzie spotkały się w sparingowej potyczce złotowska Sparta i nasz MKS. Szczególnie w drugiej połowie znacznie więcej z gry mieli czerwono-niebiescy, jednak wyraźnie skuteczniejsi byli rywale i odnieśli nadzwyczaj wysokie w sumie zwycięstwo.

Niedzielną konfrontację rozpoczęliśmy fatalnie. Zaraz po gwizdku arbitra Jakuba Pieniążkowskiego akcja przeniosła się na naszą połowę, gdzie w rogu szesnastki błąd popełnił Krystian Ryhanycz, nastąpiło podanie do środka, a dobrze ustawiony Mateusz Chudziński bez wysiłku pokonał Piotra Madaja. Po niespełna 50 sekundach przegrywaliśmy więc 0:1... W 6 min. mogliśmy doprowadzić do remisu, kiedy zagrywał Sebastian Stalka, zaś bliski wpakowania futbolówki do siatki był Grzegorz Dudek. Dziesięć minut później dośrodkowywał Patryk Klejdysz, a po główce Pawła Wegnera piłka w niewielkiej odległości minęła cel. Następne fragmenty rywalizacji dla Sparty. W 21 min. po składnym ataku jeden z przeciwników przestrzelił z bliska w znakomitej sytuacji. Cztery minuty potem wynik na 2:0 dla złotowian podwyższył Jan Turkowiak. Młody napastnik podszedł do rzutu wolnego i niezbyt silnym, ale precyzyjnym strzałem przy słupku zmusił do kapitulacji Madaja. Futbolówka skozłowała jeszcze przed golkiperem debrzneńskim.

W 37 min. powinniśmy uzyskać kontaktowe trafienie. Ryhanycz ładnie uruchomił Pawła Wegnera, a ten w sytuacji sam na sam z bramkarzem posłał piłkę obok niego, lecz pechowo obił... obydwa słupki. W 40 min. mocno, celnie uderzył P. Klejdysz. W ostatniej akcji I odsłony Turkowiak uwolnił się spod opieki obrońców, wyłożył piłkę jednemu z kolegów, a po strzale próbował ratować MKS Dariusz Zabrocki. Defensor emkaesiaków skierował piłkę do swojej bramki i zrobiło się już 0:3.

Po zmianie stron widoczną przewagę wypracowali sobie podopieczni Pawła Władyczaka. Spartanie skupili się w tym okresie głównie na grze z kontry. W 47 min. po kornerze skiksował w dobrej pozycji Mariusz Góra, z kolei w 53 min. po dobrym zagraniu Władyczaka P. Klejdysz znalazł się oko w oko z golkiperem. Debrznianie dopięli swego w 56 min., gdy Wegner podał do P. Klejdysza, a "Kleju" nie zmarnował dogodnej okazji i lekkim strzałem z bliska pokonał bramkarza. Ponadto skonstruowaliśmy ciekawe ataki w 62 min. (uderzenie Góry), w 69 min. (Marczak z 10 metrów obok prostokąta) czy w 71 min. (wrzutka Michała Kawczaka, golkiper minął się z piłką, a mający odsłonięty cel Marczak spudłował). Złotowianie zagrozili Sławomirowi Słonce w 52 min. (udana obrona w groźnej sytuacji) i w 63 min. (pudło Jakuba Kowalskiego po zagraniu Turkowiaka). Zespół debrzneński teoretycznie był dużo bliższy zdobycia bramki, ale to rywale przypieczętowali wygraną w 87 min. za sprawą dobrze usposobionego Turkowiaka.

Ogólnie gra mogła się podobać z obu stron. Trenerzy Władyczak i Andrzej Bednarek nie mieli do dyspozycji zbyt szerokich kadr (odpowiednio 14 i 13 zawodników), ale tempo meczu jak na trudne warunki atmosferyczne było zadowalające. Upał nie dawał się wprawdzie pod wieczór tak bardzo we znaki jak w ciągu dnia, ale i tak piłkarze rywalizowali z towarzyszeniem wysokiej temperatury. Teraz czeka nas w środę 6 sierpnia wyjazd na kontrolny mecz z Tęczą Brusy. Zawody rozpoczną się o godz.18.00.
20.07.2014r.
Borowiak Czersk - MKS Debrzno 0:3 (0:1)
0:1 Paweł Wegner (5)
0:2 Michał Kawczak (75)
0:3 Paweł Wegner (77)
MKS: Madaj - Kawczak, Ryhanycz, Szostek, Zabrocki - Malmon, Władyczak, Stalka, Marczak - Wegner, B. Rutyna
Grali także Płóciennik, Góra i Gryta
W drugim letnim sparingu seniorzy MKS-u pokonali w Czersku tamtejszego Borowiaka 3:0. Na zalanym słońcem boisku zmierzyły się ekipy, które zajęły w minionym sezonie siódme lokaty w swoich grupach klasy okręgowej. Pierwszy raz w historii gościliśmy w tej miejscowości, dotąd obydwa kluby spotkały się jedynie w Debrznie, prawie jedenaście lat temu, 3 sierpnia 2003r., kiedy to czerszczanie wystąpili w piątym wydaniu turnieju o Puchar Lata, remisując m.in. z czerwono-niebieskimi 1:1.

Zespół Pawła Władyczaka w niedzielne późne popołudnie zwyciężył dość gładko. Zdobyliśmy trzy gole, chociaż okazji na kolejne było jeszcze kilka. Miejscowi również starali się stwarzać sytuacje podbramkowe i parę razy byli bliscy powodzenia. A propos bramki, między słupkami debrzneńskiej stanął... Piotr Madaj, 28-letni zawodnik, mieszkaniec Mosin, poprzednio reprezentujący barwy Piasta Człuchów i Czarnych Czarne. Był to wartościowy sprawdzian dla testowanego piłkarza tym bardziej, że nie mogli wziąć udziału w "kontrolce" Krystian Paciorek i Sławomir Słonka, zatem Madaj zagrał całe 90 minut. Co ciekawe, wcale nie był to jego debiut w teamie znad Debrzynki, ponieważ niemal równe pięć lat wstecz, 25 lipca 2009r., u schyłku trenerskiej kadencji Grzegorza Apryasa zaliczył dwa mecze wśród emkaesiaków na towarzyskim turnieju w Łobżenicy.

Mecz bardzo dobrze rozpoczął się dla MKS-u. W 5. minucie wynik otworzył Paweł Wegner, który po zagraniu Dariusza Zabrockiego znalazł się oko w oko z golkiperem i spokojnie posłał piłkę do siatki ponad nim. W 14 min. gospodarze pierwszy raz zatrudnili Madaja, gdy po wrzutce z lewej strony jeden z nich groźnie główkował, ale bramkarz nie pozwolił się zaskoczyć. W 18 min. Wegner miał drugą szansę na zmianę rezultatu, lecz uderzył wprost w rywala. Aż do 40. minuty gra toczyła się głównie w środku pola i dopiero wówczas Bartłomiej Rutyna wyszedł w tempo do zagrania z II linii i strzelił mocno z lewej nogi.

Po przerwie, w 50 min. powinno być 2:0. Sebastian Stalka dośrodkował z rzutu rożnego, a będący może siedem metrów od celu B. Rutyna spudłował głową. Następne okazje debrznian to m.in. próba Szymona Malmona z 25 metrów w 55 min., nieprecyzyjny strzał Wegnera "zewnętrzniakiem" po podaniu Malmona w 62 min., czy ładna kombinacja Malmon- Wegner- Krystian Szostek w 70 min., z której uzyskaliśmy kornera. 60 sekund potem Łukasz Płóciennik dostrzegł wbiegającego w pole karne Wegnera, strzał "Diabła" odbił golkiper, a po dobitce Mariusza Góry futbolówka poszybowała nad poprzeczką. Wreszcie w 75 min. nasza przewaga została podkreślona trafieniem Michała Kawczaka, który wyszedł sam na sam z bramkarzem i bez kłopotu zmusił go do kapitulacji. Asystę zapisaliśmy Wegnerowi. W 77 min. wynik na 3:0 ustalił Wegner pewnie korzystając z podania Kawczaka, który tym samym zrewanżował się koledze za sytuację sprzed dwóch minut. Ponadto w 89 min. B. Rutyna miał wyborną okazję, ale wcelował w bramkarza.

Na polu karnym MKS-u zakotłowało się w II części kilkakrotnie. W 58 min. mieliśmy sporo szczęścia, gdy napastnik Borowiaka mając przed sobą Madaja uderzył płasko obok bramki. W samej końcówce z kolei jeszcze trzykrotnie rozluźnienie w szeregach drużyny Władyczaka mogli wykorzystać przeciwnicy, lecz Madaj nie dał się pokonać.

Kontrolne zawody w miarę udane, chociaż można narzekać na bardzo przeciętną frekwencję. Tylko 14 zawodników pojechało do Czerska, co nie dało niestety sposobności do szerszego przeglądu kadry. W niedzielę 27 lipca o godz.11.00 kolejny ciekawy test, czyli letni turniej w Debrznie.
13.07.2014r.
MKS Debrzno - Chojniczanka Chojnice 0:13 (0:5)
0:1 Rafał Leśniewski (6)
0:2 Rafał Leśniewski (22)
0:3 Daniel Chyła (27)
0:4 Jeremiasz Grela (43)
0:5 Rafał Leśniewski (45+2)
0:6 Tomasz Mikołajczak (50)
0:7 Tomasz Mikołajczak (56)
0:8 Łukasz Białożyt (57)
0:9 Tomasz Mikołajczak (67)
0:10 Tomasz Mikołajczak (74)
0:11 Krystian Feciuch (76)
0:12 Paweł Iwanicki (86)
0:13 Krystian Feciuch (89)
MKS: Słonka (46 Paciorek) - Kawczak (46 Ar. Biszczanik), Stalka, Ryhanycz, Zabrocki - P. Klejdysz (54 Marczak), Malmon (73 Litwiniuk), Szostek (46 Płóciennik), Lica (59 Dudek) - Wegner (82 Ł. Jażdżewski), B. Rutyna (66 Góra)
Chojniczanka: Misztal (73 Skiba) - Czerwiński, Jędrzejczyk, Feciuch. Chyła, Majtyka (46 Kieruzel), Laskowski (46 Pietruszka), Rybski (46 Siemaszko), Gancarczyk (46 Białożyt), Leśniewski (46 Iwanicki), Grela (46 Mikołajczak)
Sędziowie: Adam Łukaszewski (Debrzno) do 12. minuty i Łukasz Kolter (Dębnica) od 12. minuty jako główni oraz asystenci: Kamil Grzębowski (Chojnice) i Zdzisław Swakowski (Chojnice)
Widzów: ok.800
Stadion Miejski po gruntownym remoncie otwarty! Działo się bardzo wiele w niedzielne popołudnie i z pewnością wszyscy, którzy przybyli na obiekt mogli znaleźć coś dla siebie. Oczywiście głównym punktem uroczystości był towarzyski mecz seniorów MKS Debrzno- Chojniczanka Chojnice, który ściągnął na trybuny rekordową rzeszę kibiców futbolu. Szacujemy ją na około 800 osób, co jest bez wątpienia rekordem frekwencji w historii klubu znad Debrzynki.

Zanim zawodnicy wybiegli na murawę oficjalnie otwarto stadion. Głos zabrali burmistrz Mirosław Burak, ks. proboszcz Adam Michalski, który poświęcił boisko oraz prezes MKS-u Sebastian Michno. Czerwono-niebiescy w dowód uznania zaangażowania przy podejmowaniu decyzji odnośnie inwestycji nagrodzili klubowymi suwenirami M. Buraka oraz Panią Skarbnik Ewę Matraszek, a także Jerzego i Szymona Gawlików z firmy G&Syn, którzy wraz z załogą fantastycznie, profesjonalnie zrealizowali całość prac. Mało tego, dodatkowo przez kilka dni poprzedzających spotkanie z Chojniczanką torunianie przygotowywali murawę na przyjęcie piłkarzy. Owe gadżety to specjalnie zamówione koszulki, identyczne z tymi, w jakich na co dzień występują emkaesiacy, z tą różnicą, iż te były imienne, a ponadto opatrzone łacińską sentencją "Finis Coronat Opus", czyli "Koniec wieńczy dzieło". Ponieważ nieobecna była Agnieszka Marek, odpowiedzialna z ramienia Urzędu Miasta i Gminy w Debrznie za szczegóły dotyczące modernizacji i niemal codzienną nad nią pieczę, okolicznościowe krzesełko stadionowe, w ulubionym kolorze pomarańczowym, zostało jej przekazane w poniedziałek. Miłych akcentów było więcej. J. Gawlik ofiarował sprzęt sportowy (piłki) futbolistom MKS-u, a kapitan ekipy z Chojnic Rafał Misztal przekazał M. Burakowi zestaw pamiątek klubowych. Wstęgę przecinali burmistrz, E. Matraszek, dwaj przedstawiciele Banku Ochrony Środowiska, J. Gawlik, dyrektor CKST Beata Słomion i kapitan debrzneńskiego teamu Sebastian Stalka.

Podniosły był sam moment wyjścia drużyn na płytę boiska, z towarzyszeniem "eskorty" złożonej z dzieci trenujących w Akademii Piłkarskiej 2012 MKS Debrzno i przy dźwiękach utworu grupy Europe "The Final Countdown". W trakcie przywitania zespołów S. Stalka wręczył R. Misztalowi grawerton upamiętniający to wyjątkowe wydarzenie, a obdarowany został również kończący przygodę sędziowską Adam Łukaszewski, który poprowadził premierowe 12 minut zawodów, aby zostać zastąpionym przez Łukasza Koltera. Debrznianie nie zapomnieli też o swoich fanach. Osiemnaście t-shirtów wykonanych na mecz, z logo Chojniczanki i MKS-u, datą oraz godziną potyczki i napisem "Naprzód czerwono-niebiescy!!!" powędrowało przed pierwszym gwizdkiem w trybuny. Fani odwdzięczyli się papierowymi rolkami (ponad 200 sztuk), rzuconymi na samym początku rywalizacji, co dało świetny wizualnie efekt. Była też czerwono-niebieska pirotechnika, z którą przez moment kibice i organizatorzy mieli mały problem, ale sytuacja została szybciutko opanowana...

Co do samej gry, rezultatu, wrażeń typowo piłkarskich... Wiadomo było na co się porywamy starając się o przyjazd nad Debrzynkę pierwszoligowców, ale właśnie o to chodziło, aby na inaugurację nowego obiektu dać zarówno zawodnikom MKS-u, jak i sympatykom "kopanej" w mieście i okolicach coś specjalnego, jedynego w swoim rodzaju. Oczywisty dla każdego znającego się na rzeczy był fakt przepaści w umiejętnościach, wyszkoleniu, przygotowaniu kondycyjnym, taktyce między zespołami, które dzielą cztery klasy rozgrywkowe. Drużyna kierowana w drodze wyjątku przez Stalkę (w zastępstwie nieobecnego Pawła Władyczaka) przez dobre 30 minut starała się dotrzymywać w miarę swoich możliwości kroku rywalom i pokazała się z naprawdę korzystnej strony. Zaczęło się wprawdzie od szybkiego prowadzenia Chojniczanki po strzale w długi róg Rafała Leśniewskiego w 6 min., ale następne fragmenty to m.in. szanse Pawła Wegnera (10 i 11 min.) oraz Patryka Klejdysza (18 min.), które w konfrontacji o punkty w okręgówce najpewniej zamienilibyśmy na gole, a w tych okolicznościach próby nie powiodły się... W 20 min. Norbert Jędrzejczyk groźnie główkował, po chwili Andrzej Rybski płasko minimalnie przestrzelił. 120 sekund później Leśniewski drugi raz wpisał się do protokołu, kończąc celnym uderzeniem podanie z głębi pola. W 27 min. na 3:0 podwyższył Daniel Chyła. W 36 i 39 min. dwukrotnie udanie interweniował Sławomir Słonka. Najpierw powstrzymał Jeremiasza Grelę, notabene jedynego piłkarza Chojniczanki, który miał okazję wcześniej zagrać z emkaesiakami w naszym mieście, w ligowym spotkaniu juniorów B tyle, że na zupełnie innej murawie... W drugiej sytuacji golkiper nie dał się pokonać Rybskiemu. Chwilę wcześniej swoją okazję miał po zagraniu Szymona Malmona Wegner. W końcówce I odsłony straciliśmy jeszcze dwie bramki. W 43 min. "gałę" umieścił w siatce Grela, a w drugiej minucie doliczonego czasu hat tricka skompletował Leśniewski, dobijając strzał w poprzeczkę Rybskiego. Piąte trafienie poprzedził wygrany przez Słonkę pojedynek z Markiem Gancarczykiem.

Po zmianie stron dominacja gości była znacznie bardziej widoczna. "Dostaliśmy" dalszych osiem goli, które przyjezdni aplikowali piłkarzom MKS-u z dużą swobodą. Sześciu zawodników, jacy pojawili się na boisku w tym okresie potyczki zdobyło łącznie sześć bramek, z czego znany z gry m.in. w Lechu Poznań Tomasz Mikołajczak aż cztery. Ponadto dwukrotnie zmusił do kapitulacji Krystiana Paciorka rozgrywający pełne 90 minut jego imiennik Krystian Feciuch. Cóż, podsumujmy tak: wstydu nie było, zaprezentowaliśmy się na miarę posiadanych umiejętności, starając się ambitnie przeciwstawić przeciwnikom nierzadko z ekstraklasową przeszłością. Wprawdzie MKS poniósł najwyższą porażkę w oficjalnym meczu w 22-letniej historii (dotychczas 1:13 z Polonezem Bobrowniki 18 września 2005r. w klasie okręgowej), ale z takim rywalem to nie powód do rozpaczy.

Wspominaliśmy już o kibicach i warto wrócić jeszcze raz do tego wątku. Pękający w szwach sektor gospodarzy, kilkudziesięciu chojniczan w "klatce", mnóstwo ludzi na koronie stadionu od strony ul. Ogrodowej, wiele osób także na parkingu i okalających obiekt chodnikach- to musiało robić wrażenie. Oby choć w części ci sami sympatycy sportu pojawiali się regularnie jesienią na spotkaniach ligowych emkaesiaków! Jakby "na zamówienie" dla fanów utrzymała się dobra pogoda, bo deszcz wiszący nad ul. Sportową od wielu minut w czasie drugiej części zawodów spadł dopiero (i na szczęście) po ostatnim gwizdku sędziego.

Przygotowane przez nas bilety/cegiełki w cenie 1 zł. (tylko 250 sztuk, przyznajmy to- zbyt mało...) rozchodziły się jak ciepłe bułeczki, a czterech wylosowanych szczęśliwców mogło wziąć w przerwie udział w konkursie rzutów karnych o nagrodę-statuetkę wręczoną potem przez jej fundatora S. Stalkę. Najskuteczniejszy w zabawie (jedenastki bronił Robert Rutyna) okazał się wychowanek AP 2012 MKS-u Bartłomiej Urbanowicz. Gratulujemy!

Na pewno 13 lipca 2014r. to ważna data dla dziejów sekcji piłki nożnej MKS Debrzno. To było prawdziwe święto, takie, na które czekaliśmy bez przesady dziesiątki lat, bo przecież marzenia o odpowiednim jakościowo boisku w tym miejscu dotyczyły wielu pokoleń zawodników. To się wydarzyło, choć jeszcze rok temu wydawało się nieprawdopodobne. Tym większa radość osób związanych z klubem obecnie i tych, którzy tworzyli jego historię w przeszłości, zwłaszcza szerokiego grona piłkarzy, zmagających się niegdyś z nierównościami, kretowiskami i wieloma innymi przykrymi niespodziankami.

Dziękujemy serdecznie wszystkim, którzy w jakikolwiek, nawet najdrobniejszy sposób uczestniczyli w przygotowaniach do otwarcia wyremontowanego Stadionu Miejskiego i samego meczu z Chojniczanką. Nisko chylimy czoła przed wspomnianą na wstępie firmą G&Syn z Torunia, ale i również często anonimowymi osobami, które służyły dobrymi radami i konkretną pomocą. Wielkie dzięki!
17.04.2014r.
GTS Lipka - MKS Debrzno 4:7 (1:6)
0:1 Szymon Malmon (6)
0:2 Paweł Wegner (16)
0:3 Bartłomiej Rutyna (19)
1:3 Michał Pacholik (22)
1:4 Bartłomiej Rutyna (36)
1:5 Patryk Klejdysz (41)
1:6 Paweł Wegner (45+1)
2:6 Jacek Cichoń (57)
3:6 Michał Pacholik (69)
3:7 Szymon Malmon (78)
4:7 Michał Pacholik (82)
MKS: Paciorek (46 Słonka) - Ryhanycz (46 Dudek), Gryta (46 Ar. Biszczanik), Szostek, Zabrocki - Wegner, Władyczak, Płóciennik, Malmon - P. Klejdysz (60 K. Dudzic), B. Rutyna
Aż jedenaście bramek zobaczyła garstka kibiców na stadionie w Lipce podczas sparingu seniorów między miejscowym GTS-em i naszym MKS-em Debrzno. Czerwono-niebiescy zwyciężyli bezapelacyjnie dominując od początku spotkania, lecz w ich grze dało się zauważyć stare grzechy, co skutkowało dużym chaosem w drugich 45 minutach.

Od pierwszych chwil rywalizacji debrznianie zepchnęli rywali do głębokiej defensywy, co niemal natychmiast przyniosło efekt. Wprawdzie w 4. minucie (celny strzał Pawła Władyczaka, a za moment indywidualna szarża i próba obok celu Pawła Wegnera) gospodarze zdołali wykaraskać się z kłopotów, ale w 6 min. po dograniu Wegnera ładną główką umieścił futbolówkę w siatce Szymon Malmon. Dodajmy dla porządku, że pokonał Piotra Malmona, prywatnie... swojego wujka. P. Malmon (pseudonim "Batman") przez wiele lat bronił w Juve Uniechów, po dłuższej pauzie wznowił boiskowe występy w B-klasowym GTS-ie.

Ataki debrzneńskiego teamu nie ustawały. W 9 min. dogodną okazję miał Wegner, w kolejnej akcji dobrze zagrywał Patryk Klejdysz, ale Sz. Malmon nie doszedł do piłki. W 12 min. natomiast po silnym strzale Wegnera "gała" wylądowała na słupku, a spieszący z dobitką Bartłomiej Rutyna spudłował. Wreszcie w 16 min. precyzyjnie prostopadle zagrał Łukasz Płóciennik i będący na czystej pozycji Wegner nie zmarnował wyśmienitej szansy, choć udział w golu miał też jeden z obrońców GTS-u, który próbował zablokować strzał i po rykoszecie "skóra" wtoczyła się do bramki. Po następnych trzech minutach było już 3:0. Sz. Malmon poradził sobie z defensywą lipczan, dograł do B. Rutyny, a ten dopełnił formalności kierując futbolówkę do pustego "prostokąta".

W 22. minucie pierwszy raz dał o sobie znać Michał Pacholik. Zawodnik wypożyczony do ekipy gospodarzy na rundę wiosenną wykorzystał zawahanie naszych obrońców, ograł Krystiana Paciorka i wcelował do "pustaka". To nie przystopowało na szczęście szturmu "emkaesiaków". W 28 min. efektowną dwójkową akcję przeprowadzili P. Klejdysz i B. Rutyna. Nie zakończyli jej golem tylko dzięki ofiarnej interwencji jednego z przeciwników. W 30 min. świetna okazja dla P. Klejdysza, ale zabrakło spokoju przy uderzeniu. W 33 min. z kolei Władyczak odszukał podaniem Wegnera, a "Diabeł" kropnął z kilkunastu metrów w zewnętrzną część słupka. Czwarte trafienie zanotowaliśmy w 36. minucie. Kopia akcji duetu P. Klejdysz-B. Rutyna sprzed paru chwil, z tą różnicą, że tym razem Bartek zmusił do kapitulacji P. Malmona. Przed przerwą rezultat zmieniliśmy jeszcze dwukrotnie. W 41 min. uczynił to P. Klejdysz, gdy po wrzucie piłki z autu przez Wegnera indywidualną próbę zakończył pomyślnie zdobywając gola numer pięć. Ponadto w doliczonym czasie Władyczak uruchomił Wegnera, a lider snajperów klasy okręgowej techniczną podcinką ograł P. Malmona. To była najładniejsza bramka zawodów. Mogło być jeszcze lepiej, bo w 44 min. P. Klejdysz po podaniu B. Rutyny stanął oko w oko z golkiperem, lecz trafił wprost w niego.

Opis wydarzeń z czwartkowej potyczki moglibyśmy właściwie zamknąć na I połowie, bo w drugiej obserwowaliśmy to, co niestety przydarzało się czerwono-niebieskim nie tak rzadko w niedawnej przeszłości. Wygrywamy wysoko, a potem nonszalancja, brak koncentracji i skupienia, żeby nie powiedzieć lekceważenie. Tymczasem zawsze podkreślamy (niemal do znudzenia), iż w sporcie szacunek należy się przecież każdemu rywalowi. To oczywistość, ale warto ją od czasu do czasu przypomnieć... Po przerwie graliśmy po prostu źle, nie potrafiąc zmobilizować się do normalnej rywalizacji. Ciekawszych akcji w wykonaniu MKS-u było znacznie mniej. W 52 min. Wegner skierował futbolówkę do siatki, ale był na spalonym. W 56 min. P. Klejdysz podał dobrze do Wegnera, ale uderzenie "zewnętrzniakiem" było nieprecyzyjne. Wkrótce straciliśmy gola na 6:2, kiedy to po kontrze Jacek Cichoń wygrał pojedynek ze Sławomirem Słonką. Bramkarz debrzneński pierwszy strzał sparował, przy drugim nic już nie mógł zrobić. Inna sprawa, że w tej sytuacji chyba był ofsajd. W 58 min. po wrzutce Wegnera piłkę dotknął Władyczak, dotarła do P. Klejdysza, który przymierzył zza "szesnastki" uzyskując rzut rożny.

Ostatnie 25 minut było szczególnie kiepskie w naszym wykonaniu. W 67 min. jeszcze się obroniliśmy, dzięki przytomności umysłu Słonki, który powstrzymał Pacholika. 120 sekund później "Kołek" był bezlitosny, wykorzystując serię pomyłek defensywy z grodu nad Debrzynką. W 78 min. znowu Słonka udaną interwencją zażegnał niebezpieczeństwo po uderzeniu Pacholika. Michał i tak jednak "złożył" hat tricka, bez skrupułów finalizując szybki atak miejscowych w 82. minucie. Jak przyznał kilka godzin po meczu (szukając podobnego zdarzenia w zakamarkach pamięci) poprzednio taka sztuka udała mu się... 19 września 2004r., gdy GTS zwyciężył na wyjeździe w pilskiej klasie A Koronę Dębno 8:5... Bramka Pacholika ustaliła wynik na 7:4 dla MKS-u, bo cztery minuty wcześniej rodzinne starcie wygrał Sz. Malmon, zamieniając na gola doskonałą okazję, a asystę zapisaliśmy tym razem na konto Władyczaka. Godny wyróżnienia był oprócz tego strzał z dobrych 25 metrów B. Rutyny w 86. minucie.

Towarzyska czwartkowa gra to sporo sportowych "smaczków". Mecz nr 100 w czerwono-niebieskich barwach zaliczył Słonka, który po końcowym gwizdku sędziego Roberta Szychowskiego nie miał specjalnych powodów do zadowolenia. Bynajmniej nie za przyczyną swojej postawy, a przez długimi fragmentami II odsłony brak zaangażowania i odpowiedzialności w defensywnych poczynaniach kolegów z pola, z czego m.in. zrodziły się trzy stracone bramki. Poza jubileuszem Sławka inna osobliwość to obecność w szeregach gospodarzy, prowadzonych przez Jędrzeja Redzimskiego, trzech zawodników, którzy reprezentowali w przeszłości nasz klub. O Pacholiku była już mowa, a obok Michała oglądaliśmy w żółto-zielonej koszulce Łukasza Dudzica i Marcina Marca. Obydwa teamy, których siedziby dzieli ledwie pięć kilometrów spotkały się po prawie dziewięcioletniej posusze w kontaktach (3:2 dla debrznian w sierpniu 2005r.). Ciekawostkę nich stanowi fakt, że ponad 10 lat temu, 25 marca 2004r. w innej konfrontacji kontrolnej (również grano na boisku w Lipce, ale tym starym) MKS wygrał, jakżeby inaczej... 7:4! Jedynym piłkarzem z Debrzna, który wystąpił wówczas i obecnie był Wegner, który także wtedy (tyle, że jeden raz) wpisał się na listę strzelców.
09.03.2014r.
MKS Debrzno - Włókniarz Okonek 5:4 (4:2)
1:0 Michał Kawczak (4)
2:0 Michał Kawczak (12)
3:0 Paweł Wegner (18)
3:1 Piotr Dziuba (39-k)
3:2 Sławomir Miara (40)
4:2 Patryk Klejdysz (43)
5:2 Paweł Władyczak (47)
5:3 Piotr Dziuba (53)
5:4 Piotr Dziuba (75)
MKS: Paciorek - Ryhanycz, Stalka (60 Dudek), Szostek, Zabrocki (58 K. Dudzic) - Kawczak, Władyczak, Malmon, K. Ryngwelski (46 Lica) - Wegner, P. Klejdysz
Aż dziewięć goli, rozluźnienie w szeregach defensywnych obydwu zespołów, dużo zmarnowanych okazji i tylko minimalne zwycięstwo czerwono-niebieskich w meczu, który powinien zakończyć się znacznie wyższą wygraną- tak najkrócej można scharakteryzować sparingowe starcie z Włókniarzem Okonek.

Zaledwie osiemnaście minut wystarczyło ekipie Pawła Władyczaka do zdobycia trzech goli i ustawienia przebiegu spotkania pod swoje dyktando. Wprawdzie to beniaminek pilskiej klasy okręgowej miał w 3 min. wyborną sytuację podbramkową (wygrany przez Krystiana Paciorka pojedynek jeden na jednego), ale w następnej akcji, w której uczestniczyli Władyczak i Krystian Ryhanycz do siatki trafił Michał Kawczak. MKS osiągnął szybko przygniatającą przewagę i w 12 min. po przechwycie futbolówki Kawczak łatwo zdobył drugiego gola. Po kolejnych sześciu minutach Szymon Malmon zagrał do Pawła Wegnera, a napastnik debrzneński z "zewnętrzniaka" wcelował nie do obrony w światło bramki. 3:0, a w 21 min. ponownie w głównej roli Wegner, po którego uderzeniu golkiper sparował piłkę na róg. W 25 min. szansa dla zawodników okoneckich. Po dośrodkowaniu nieznacznie spudłował głową z bliska jeden z rywali. W 29 min. znowu Wegner zatrudnił bramkarza Włókniarza, nieźle strzelając z wolnego.

W okresie widocznej dominacji "emkaesiaków" przeciwnicy... strzelili dwie bramki. W 39 min. w zamieszaniu przypadkowy faul popełnił Karol Ryngwelski i sędzia wskazał na "wapno"(a raczej farbę, bo rzecz działa się na sztucznej murawie). Karnego bezbłędnie wykorzystał grający trener rywali Piotr Dziuba. Ledwo zaczęliśmy grę od środka, gdy po stracie piłki przez Władyczaka nastąpiło prostopadłe zagranie, na czystą pozycję wyszedł Sławomir Miara i pokonał Paciorka. Jeszcze przed przerwą debrznianie odpowiedzieli skutecznie. To było trafienie z serii "futbolowe jaja", bo po mało fortunnym wznowieniu przez bramkarza z Okonka natychmiast z woleja przymierzył Patryk Klejdysz i kompletnie zaskoczył zdezorientowanego rywala. Piątą bramkę strzeliliśmy tuż po przerwie. Dobrze zachował się Władyczak sprytnie dobijając sparowaną przez golkipera piłkę, silnie uderzoną chwilę wcześniej zza pola karnego przez Wegnera. W 50 min. bliski powodzenia był P. Klejdysz, ale "ostatnia instancja" przeciwników w stylu znanym z piłki ręcznej nogą wybił "gałę" na rzut rożny.

Dalsze fragmenty spotkania mniej ciekawe z naszej perspektywy. Zespół debrzneński grał na luzie, za wielkim luzie, co wykorzystali włókniarze. Hat tricka "złożył" Dziuba, pokazując w 53 i 75 min. swoje nieprzeciętne umiejętności. Napastnik wrócił zimą do Okonka po spędzeniu rundy jesiennej w Kotwicy Kołobrzeg, wcześniej zaliczył dobre występy we Flocie Świnoujście i nieco gorszy okres w I-ligowej wówczas Pogoni Szczecin. W niedzielę trzykrotnie lokował futbolówkę w bramce Paciorka, lecz dodajmy, że w 63 min. to Krystian zasłużył na duże brawa, broniąc dwukrotnie bardzo trudne strzały Dziuby.

Ostatni sprawdzian przed ligą ogólnie wypadł przeciętnie. Na pewno korzystny wynik w naturalny sposób cieszy, ale jak to w futbolu bywa jest mylący. Czerwono-niebiescy mając przez kilkadziesiąt minut wyraźną przewagę wygrali minimalnie podczas, gdy w niedawnej kontrolce z rezerwami Chojniczanki zwyciężyli zdecydowanie, a obraz gry wcale nie był przecież wtedy jednostronny...
05.03.2014r.
Chojniczanka II Chojnice - MKS Debrzno 1:5 (0:4)
0:1 Michał Kawczak (10)
0:2 Michał Kawczak (22)
0:3 Krystian Szostek (27)
0:4 Paweł Władyczak (43)
0:5 Patryk Klejdysz (59)
1:5 Jakub Kalinowski (88)
MKS: Słonka (46 Paciorek) - Ryhanycz (66 Przybylski), Stalka, Szostek, Zabrocki (59 K. Dudzic) - Kawczak (59 Ł. Jażdżewski), Władyczak, Malmon, K. Ryngwelski - Wegner, P. Klejdysz
Bardzo skutecznie zagrali w środowym sparingu seniorzy MKS-u wygrywając wysoko w Chojnicach z rezerwami pierwszoligowej Chojniczanki 5:1. Wartościowy to z pewnością wynik, bo rywale po jesieni okupują dobrą, piątą pozycję w jednej z dwóch grup gdańskiej klasy okręgowej i choć to zespół młody (złożony głównie z piłkarzy z roczników 1995 i 1996), to mający w swoich szeregach wielu ciekawych zawodników.

Zawody obfitowały w pokaźną ilość podbramkowych spięć po obu stronach i jakkolwiek czerwono-niebiescy zagrali więcej niż solidnie, to jednak sam wynik może być nieco mylący. Obaj debrzneńscy golkiperzy (Sławomir Słonka i zwłaszcza po przerwie Krystian Paciorek) mieli dużo roboty i pokazali nienaganną dyspozycję. Trener Paweł Władyczak mógł tym razem sprawdzić w grze w środku tygodnia piętnaście osób, a w tej grupie znalazł się debiutant Bartłomiej Przybylski. To drugi w historii "emkaesiaków"... ksiądz, bowiem przypomnijmy, że w 2008r. 11 oficjalnych meczów w teamie nad Debrzynki zaliczył Piotr Kowalkowski.

Spotkanie rozpoczęło się niezwykle pomyślnie dla naszej ekipy. W 10 min. Patryk Klejdysz zagrał do wychodzącego na czystą pozycję Michała Kawczaka, a ten spokojnie wykorzystał dogodną okazję. Kolejne fragmenty gry również pod znakiem dominacji gości. W 14 min. po przechwycie ruszył dynamicznie na bramkę Paweł Wegner, lecz został powstrzymany przez obrońcę decydując się na solowy rajd, chociaż mógł uruchomić biegnącego obok P. Klejdysza. "Kleju" w 17 min. oddał mocny, celny strzał z dystansu, gdy ładnie dostrzegł go Krystian Ryhanycz. W 22 min. Kawczak powtórzył swój wyczyn sprzed kilkunastu minut i po podaniu od P. Klejdysza lewą nogą pokonał wychodzącego bramkarza. W 27 min. było już 3:0. Gol z kategorii kuriozalnych, bo po dośrodkowaniu P. Klejdysza z rogu golkiper Chojniczanki wypuścił z rąk łatwą piłkę i dosłownie z metra wpakował ją do siatki właściwie ustawiony Krystian Szostek. Przeciwnicy dobrze operowali futbolówką, wymieniali podania, ale to zupełnie nie przekładało się na konkrety. Dopiero w 32 min. po wolnym i zbyt krótkim wybiciu "gały" przez jednego z naszych obrońców, któryś z chojniczan doskoczył do niej groźnie i minimalnie niecelnie płasko uderzył. Z kolei w 41 min. Sebastian Stalka wybił sprzed linii toczącą się do celu piłkę po sparowaniu jej w niebezpiecznej sytuacji przez Słonkę. W 43 min. podwyższyliśmy na 4:0. Efektownym strzałem z ponad dwudziestu metrów pod poprzeczkę popisał się Władyczak i bez wątpienia to było trafienie meczu.

Po zmianie stron w 50 min. z wolnego przymierzył Wegner. 120 sekund później jedna z ładniejszych akcji MKS-u, gdy Ryhanycz zagrał do Dariusza Zabrockiego, a następnie P. Klejdysz z bliska przeniósł piłkę ponad poprzeczkę. W 53 min. pierwszy raz pokazał się Paciorek, broniąc kąśliwe uderzenie zza "szesnastki". 58. minuta to kombinacyjna akcja przyjezdnych i niezła próba P. Klejdysza. Chwilę potem wygrywaliśmy 5:0. Ogólnego bałaganu w polu karnym Chojniczanki II nie zamienili na gola Wegner i Kawczak, ale z pomocą pospieszył P. Klejdysz i nie dał szans bramkarzowi. W następnych minutach oglądaliśmy "Pacior show", bo wystarczy przywołać świetne okazje gospodarzy z 66, 70, 75, 79 i 83 min., w których bramkarz popisywał się wybornymi interwencjami, aby ukazać ogrom pracy wykonany przez niego. Dla pełnego obrazu gry trzeba jednak dodać, że i my mogliśmy pokusić się o kolejne bramki. W 71 min. po asyście Łukasza Jażdżewskiego szansę miał Karol Ryngwelski, w 76 min. P. Klejdysz wypuszczony w bój przez Malmona przegrał pojedynek z bramkarzem, w 82 min. ładnie uderzał Malmon, a w 86 min. spudłował po kontrze Wegner. Trzy minuty przed końcem honorowe trafienie uzyskali rywale, gdy Jakub Kalinowski płaskim strzałem zmusił do kapitulacji Paciorka.

Sparing numer 6 odbędzie się w niedzielę 9 marca o godz.15.30 w Chojnicach. MKS zmierzy się tam z Włókniarzem Okonek.
02.03.2014r.
MKS Debrzno - Piast Człuchów 2:1 (1:1)
0:1 Łukasz Czarnowski (4)
1:1 Patryk Klejdysz (7)
2:1 Paweł Wegner (74)
MKS: Słonka (33 M. Biszczanik, 59 Paciorek) - Gryta (53 Zabrocki), Stalka, Szostek, Ryhanycz (70 Ar. Biszczanik) - Kawczak, Władyczak, Malmon, K. Ryngwelski (63 Marczak) - P. Klejdysz (74 K. Dudzic), Wegner
Po niespełna 48 godzinach od piątkowej potyczki z ekipą Kornowscy Szarża Krojanty czerwono-niebiescy ponownie zawitali do Chojnic, aby zmierzyć się w czwartym przed rundą wiosenną towarzyskim meczu. Przeciwnikiem podopiecznych Pawła Władyczaka był człuchowski Piast, a więc beniaminek i zarazem outsider IV ligi.

MKS wygrał z wyżej notowanym rywalem 2:1, a pomijając sam wynik można być zadowolonym z postawy i zaangażowania zespołu. W 17-osobowej kadrze na spotkanie znalazło się aż trzech bramkarzy i szkoleniowiec debrzneński dał szansę występu w mniej więcej równym wymiarze czasowym każdemu z nich. Nieco inaczej niż ostatnio Władyczak sformował linię obrony, dokładając do trójki młodych zawodników doświadczonego kapitana Sebastiana Stalkę. Zastosował zatem sprawdzony jesienią w spotkaniach o punkty manewr i na pewno nie zawiódł się.

Wprawdzie początek był nieszczególny, bo w 4 min. w zamieszaniu w polu karnym nie zachowaliśmy należytej uwagi i Łukasz Czarnowski wpakował piłkę do siatki, lecz potem obraz gry mógł się podobać. Debrzneński team ripostował niemal natychmiast, a z niewyobrażalnego gapiostwa golkipera Piasta Piotra Prądzińskiego skorzystał bez litości Patryk Klejdysz. Zagraną przez obrońcę futbolówkę przyjął bramkarz człuchowian i miał do wyboru kilka wariantów co z nią zrobić. Nad rozwiązaniem myślał za długo, "gałę" sprytnie wyłuskał "Kleju" i w 7 min. w prosty sposób doprowadził do remisu. W 11 min. po rzucie wolnym i zagraniu Stalki celnie uderzył Paweł Wegner. Pięć minut później Władyczak zaadresował dobrą piłkę do wychodzącego zza pleców obrońców Wegnera i ten znalazł się w sytuacji jeden na jednego z golkiperem. Po starciu upadł i reklamował faul, ale sędzia nie zareagował i raczej słusznie, bo z ławki nie wyglądało to na jedenastkę. W 20 min. dogodną okazję miał Czarnowski, który wyszedł na czystą pozycję po przebiciu piłki głową przez jednego z kolegów. Potem aż do 40. minuty nie odnotowaliśmy wielkich spięć podbramkowych. Wtedy po niegroźnej z pozoru akcji człuchowian Mateusz Gryta sfaulował w rogu szesnastki Mateusza Pencarskiego i arbiter Mariusz Hoppe gwizdnął karnego. Do piłki podszedł Ukrainiec Andrij Badian i... przegrał pojedynek z Michałem Biszczanikiem, który odczytał intencje strzelca i złapał słabo kopniętą futbolówkę.

W drugiej części przewagę osiągnął MKS. W 53 min. znakomitą szansę zmarnował Wegner pudłując z ok. dziesięciu metrów w pozycji sam na sam z Prądzińskim. W 57 min. odważnie szarżujący Michał Kawczak przejął "skórę" i popędził na bramkę Piasta, ale nie zdołał oddać celnego strzału. Po przeciwnej stronie w 60 min. Krystian Paciorek zastopował Patryka Krzoskę. 120 sekund później Wegner kolejny raz nie wykorzystał dogodnej okazji na gola. W 71 min. wydawało się, że musi wreszcie paść bramka dla czerwono-niebieskich, kiedy świetną sposobność miał po wyjściu w tempo do podania z głębi pola Malmon. Szymon mógł sam skończyć atak, lecz wybrał lepiej ustawionego Wegnera. Piłka została zagrana nieco za lekko i Prądziński zdołał powstrzymać debrznianina. Co się jednak odwlecze, to nie uciecze i w 74 min. Wegner dopiął swego. Na raty, po dwóch próbach zmusił do kapitulacji bramkarza. Jeszcze w 85 min. z II linii dobrze wystartował do zagrania Kawczak, nie było mowy o spalonym, ale Michał przestrzelił.

Okres przygotowawczy wkracza powolutku w fazę końcową, przed zespołem znad Debrzynki jeszcze trzy mecze sparingowe. Najbliższy w środę 5 marca o godz.19.00 z rezerwami pierwszoligowej Chojniczanki Chojnice.
28.02.2014r.
MKS Debrzno - Kornowscy Szarża Krojanty 2:1 (1:1)
0:1 Michał Wyszomirski (2)
1:1 Paweł Wegner (28)
2:1 Paweł Wegner (68)
MKS: Słonka - Ar. Biszczanik (46 K. Ryngwelski), Gryta (55 Zabrocki), Szostek, Ryhanycz - Kawczak (66 Dudek), Władyczak (80 Sieg), Malmon, Stalka (61 Litwiniuk), Wegner - P. Klejdysz (63 Marczak)
W piątkowy wieczór zawodnicy z Krojant i Debrzna mogli poczuć się niemalże jak drużyny grające w europejskich pucharach. Piłkarze wybiegli na boisko chojnickiego "Modraka" o 20.00, co jest porą niezmiernie rzadką na rozgrywanie meczów, jeśli weźmiemy pod uwagę grę na szczeblu okręgowym.

Dość żartów, ale faktycznie bardzo późna była to godzina, nigdy dotąd bowiem "emkaesiacy" nie rozgrywali oficjalnego spotkania w takim terminie. Początkowo miało się zresztą odbyć o 19.00, jednak obiekt w grodzie Tura jest tak oblegany, że musiała nastąpić korekta. Ponieważ jeden z zespołów młodzieżowych Chojniczanki rozgrywał tego dnia sparing ustąpiliśmy miejsca juniorom. Czerwono-niebiescy fatalnie zaczęli przedweekendowe zawody, bo już po 70 sekundach Michał Wyszomirski umieścił futbolówkę w naszej siatce. Zaspała obrona, nie dał rady Sławomir Słonka i błyskawicznie przegrywaliśmy 0:1. A propos defensywy, trener Paweł Władyczak zestawił ją z Artura Biszczanika, Krystiana Szostka, Mateusza Gryty i Krystiana Ryhanycza, a zatem średnia wieku czteroosobowego bloku wyniosła... równe osiemnaście lat.

Ekipa Janusza Fabicha lepiej czuła się w premierowych 25 minutach, raz po raz sunęły ataki na debrzneńską bramkę, kilka razy gorąco zrobiło się na polu karnym MKS-u. Na szczęście wysokie tempo gry narzucone przez rywali przetrzymaliśmy bez dalszych strat, a w 28 min. odpowiedzieliśmy wyrównującym golem. Po akcji Szymona Malmona i Patryka Klejdysza zamykającemu skrzydło Pawłowi Wegnerowi nie pozostało nic innego jak skierowanie piłki do pustego celu z ostrego kąta. To rozochociło debrznian, przejęli inicjatywę i stworzyli przed przerwą jeszcze trzy niezłe okazje. W 29 min. Wegner mocno strzelił z dystansu, lecz wprost w bramkarza. W 32 min. po solowym rajdzie ten zawodnik spudłował, a w 41 min. wymianę podań między P. Klejdyszem i Wegnerem zakończył uderzeniem Malmon. W tym okresie przeciwnicy przeprowadzili jedną ciekawą akcję, po której w 42 min. Słonka spisał się bez zarzutu w sytuacji sam na sam z boku szesnastki.

Druga połowa raczej równa, obie drużyny miały po kilka sposobności na zmianę wyniku. Udało się naszemu teamowi w 68. minucie. Wówczas Wegner wyszedł na czystą pozycję i strzelił płasko w długi róg, nie dając szans na interwencję bramkarzowi. Oprócz tego dwukrotnie "Diabeł" obijał słupek (63 i 78 min.), ale i zespół z Krojant mógł zdobyć przynajmniej jednego gola. Wystarczy wspomnieć o okazjach z 66, 75, 87 i 90. minuty, gdy tylko świetnym paradom Słonki zawdzięczaliśmy, że rezultat ani drgnął. Szarża zgłaszała ponadto zastrzeżenia do wydarzeń z 72. minuty, kiedy po starciu ze Słonką upadł w polu karnym jeden z napastników rywali. Arbiter Mariusz Hoppe uznał, że wszystko odbyło się w zgodzie z przepisami. Koniec końców wygraliśmy 2:1, kopiując wynik sprzed paru miesięcy z towarzyskiej konfrontacji, jaka odbyła się w Krojantach.

W trzeciej sparingowej potyczce wystąpiło siedemnastu piłkarzy, a poza tym na ławce pozostali Łukasz Jażdżewski i mający kłopoty zdrowotne Łukasz Płóciennik. Symboliczne jedenaście minut zaliczył Kamil Sieg, który poprzednio przywdziewał czerwono-niebieski kostium ponad dwa i pół roku temu. W trakcie meczu z Kamionką Kamień Krajeński 31 lipca 2011r. doznał paskudnej kontuzji kolana i bardzo długo pauzował.

Kolejne zawody kontrolne zaplanowano na 2 marca o godz.13.00 w Chojnicach, a na drodze MKS-u stanie Piast Człuchów.
23.02.2014r.
MKS Debrzno - Sparta Złotów 3:6 (2:2)
1:0 Patryk Klejdysz (15)
1:1 Jan Turkowiak (17)
2:1 Patryk Klejdysz (25)
2:2 Jan Turkowiak (26)
3:2 Michał Kawczak (48)
3:3 Mateusz Chudziński (50)
3:4 Jan Turkowiak (53)
3:5 Marek Bianga (64)
3:6 Michał Olszewski (68)
MKS: Paciorek (46 M. Biszczanik) - Ar. Biszczanik (46 Dudek), W. Taras (53 Zabrocki), Szostek, Ryhanycz - Wegner, Władyczak, Malmon, P. Klejdysz (53 Gryta), Kawczak - B. Rutyna
Grał również Ł. Jażdżewski
W drugiej kontrolnej potyczce seniorzy MKS-u Debrzno ulegli w Chojnicach Sparcie Złotów 3:6. Było oczywiste, iż ten mecz będzie znacznie trudniejszy niż ubiegłotygodniowy z miejscowym Kolejarzem i przypuszczenia okazały się słuszne. Straciliśmy aż sześć goli z ekipą Andrzeja Bednarka, czyli tyle, ile przed siedmioma dniami z tym samym rywalem czwartoligowy Piast Człuchów.

Długimi fragmentami „emkaesiacy” toczyli jednak równy bój ze spartanami, trzykrotnie obejmując prowadzenie. Trener Paweł Władyczak sprawdził dyspozycję szesnastu piłkarzy, przy czym udział w zawodach Łukasza Jażdżewskiego był jedynie symboliczny, gdyż odnowił mu się uraz mięśniowy i szybko opuścił plac gry. W czerwono-niebieskich barwach pierwszy raz zaprezentował się Dariusz Zabrocki, poprzednio zawodnik Piasta Człuchów, próbujący wznowić futbolową przygodę po dłuższej przerwie. Drugie 45 minut między słupkami bramki debrznian wystąpił Michał Biszczanik, który chce wrócić nad Debrzynkę po półtorarocznym pobycie w Człuchowie.

Nasza drużyna nieźle rozpoczęła mecz. Na koniec premierowego kwadransa Patryk Klejdysz ładnie, płasko przymierzył zza pola karnego i piłka mimo interwencji golkipera znalazła się w siatce. Niestety, bardzo prędko nadeszła odpowiedź z przeciwnej strony. Szybki atak złotowian sfinalizował strzałem nie do obrony z bliska Jan Turkowiak. Kolejne minuty to dobra gra MKS-u i szanse na drugie trafienie. W 21 min. po podaniu P. Klejdysza w dogodnej sytuacji znalazł się Michał Kawczak, lecz został zablokowany w niewielkiej odległości od celu. W 23 min. Kawczak dograł do Bartłomieja Rutyny, ten miał znakomitą okazję na gola, ale przegrał pojedynek z bramkarzem, a dobitka Pawła Wegnera była nieskuteczna. Wreszcie w 25 min. zrobiło się 2:1. Drugi raz korzystnie pokazał się P. Klejdysz, korzystając skwapliwie z chaosu, jaki wytworzył się w defensywie przeciwników. Uderzenie z około 20 metrów było precyzyjne, futbolówka odbiła się od słupka i wylądowała w „sieci”. 60 sekund później wynik znowu uległ zmianie, bowiem wartko ripostowali rywale. Turkowiak zdobył swojego drugiego gola, kiedy skierował „gałę” do pustej bramki, po serii irytujących pomyłek w naszej obronie. Do przerwy remis, chociaż jeszcze w 30 min. Mateusz Chudziński groźnie strzelał z wolnego, ale Krystian Paciorek był na posterunku i zdołał ładną paradą wybić piłkę na róg.

Początek drugiej odsłony nie zwiastował tak niekorzystnego przebiegu dalszych wydarzeń. W 48 min. Kawczak uzyskał trzeciego gola, strzelając celnie z lewej nogi po długim rogu w zamieszaniu na przedpolu bramki Sparty, w którym niepoślednią rolę odegrał Władyczak. Scenariusz z pierwszej połowy powtórzył się po 120 sekundach. Po wrzutce z lewej strony w tempo wyszedł do piłki Chudziński i przelobował wychodzącego M. Biszczanika. Błyskawicznie więc notowaliśmy kolejny remis, tym razem 3:3. Od tego momentu uwidoczniła się przewaga złotowian. W 53 min. hat tricka skompletował Turkowiak, trafiając z najbliższej odległości po świetnej akcji prawą flanką jednego ze współpartnerów. Niespełna 19-letni napastnik wyróżnił się skutecznością rok wcześniej w turnieju halowym juniorów w Debrznie (został wówczas królem strzelców) i teraz też pokazał się z dobrej strony. Następne minuty przyniosły jeszcze dwa trafienia dla Sparty. W 64 min. po dośrodkowaniu z rzutu wolnego rosły Marek Bianga głową nie dał szans M. Biszczanikowi, z kolei w 68 min. debrzneńskiego golkipera pokonał Michał Olszewski.

Końcowy kwadrans meczu był wyrównany, chociaż więcej dogodnych okazji stworzyli czerwono-niebiescy. W 75 min. dwójkowa akcja Malmon-Wegner mogła przynieść powodzenie, w 79 min. Kawczak trafił w bramkarza, w 88 min. po rajdzie Wegnera B.Rutyna z kilku metrów wcelował w poprzeczkę, a w 90 min. Wegner przegrał pojedynek z „ostatnią instancją” rywali. Nie brakowało więc realnych szans na poprawienie rezultatu, lecz trzeba było zaakceptować wysoką porażkę. Na pewno gorzej wyglądaliśmy w II części na tle Sparty pod względem kondycyjnym, ponadto za łatwo i nazbyt szybko traciliśmy bramki po swoich zdobyczach. Sparingowa konfrontacja z silnym rywalem uwidoczniła jeszcze szereg mankamentów w grze MKS-u, ale na tym etapie przygotowań to nic nadzwyczajnego.

Trzecie spotkanie towarzyskie rozegramy w piątek 28 lutego na Modraku w Chojnicach z zespołem Kornowscy Szarża Krojanty. Zawody zaczną się bardzo późno, bo o godz. 20.00.
16.02.2014r.
Kolejarz Chojnice - MKS Debrzno 2:5 (0:0)
1:0 Mateusz Kluza (48)
1:1 Bartłomiej Rutyna (66)
1:2 Szymon Malmon (73)
1:3 Szymon Malmon (74)
1:4 Bartłomiej Rutyna (79)
1:5 Bartłomiej Rutyna (86)
2:5 Daniel Błaszkowski (90+1)
MKS: Słonka (46 Paciorek) - Ar. Biszczanik (31 Wegner), A. Wałaszewski, Szostek, Ryhanycz - Kawczak, Władyczak, Malmon, Stalka, K. Ryngwelski (63 Gryta) - B. Rutyna
Równe trzy miesiące trwała przerwa w rozgrywaniu oficjalnych meczów zespołu seniorów. Czerwono-niebiescy wrócili na boisko w dobrym stylu wygrywając w sparingu z Kolejarzem Chojnice 5:2.

Dotąd wszystkie spotkania (było ich pięć) odbywane przez MKS na sztucznej murawie "Modraka" w grodzie Tura kończyły się identycznie, czyli porażkami. Teraz podopieczni Pawła Władyczaka zaprezentowali niezłą dyspozycję, odpowiednie przygotowanie fizyczne i odnieśli pewne zwycięstwo, choć jeszcze 25 minut przed końcowym gwizdkiem sędziego Adama Jeszki rywale prowadzili 1:0.

Trener zabrał na towarzyską konfrontację czternastu piłkarzy, w tym dwójkę debiutantów. Pierwszy występ w debrzneńskiej ekipie zanotował Michał Kawczak, mieszkaniec Uniechowa, zawodnik Piasta Człuchów, trenujący od niedawna z "emkaesiakami". Drugim nowicjuszem był wyróżniający się jesienią junior Mateusz Gryta. Godne odnotowania było także i to, że po długiej, niemal półrocznej absencji w składzie pojawił się Bartłomiej Rutyna.

Całą I połowę utrzymywał się bezbramkowy remis, ale już wówczas debrznianie mieli więcej z gry i co istotne stwarzali dogodne okazje na otworzenie wyniku. W 12 min. szansę miał Władyczak, ale moment zawahania zdecydował o niepowodzeniu. Cztery minuty później wymianę podań między Kawczakiem a Sebastianem Stalką zakończył ten pierwszy strzałem z bliska w boczną siatkę. W 22 min. aktywny Szymon Malmon łatwo przedarł się przez obronę Kolejarza, dograł futbolówkę B. Rutynie, jednak młody napastnik uderzył z gorszej prawej nogi i wcelował w bramkarza. Następna okazja była udziałem ponownie B. Rutyny, który w 23 min. przegrał pojedynek z golkiperem po zagraniu Władyczaka. W 26 min. Władyczak miał problemy z przyjęciem podanej przez Karola Ryngwelskiego piłki na szesnastym metrze przed celem i nieczysto ją trafił. W 32 i 34 min. groźnie uderzali z dystansu Stalka i Krystian Ryhanycz. Na sześć minut przed pauzą po strzale Malmona z niewielkiej odległości nieskutecznie dobijał "gałę" Paweł Wegner, który wszedł z ławki po półgodzinie gry. W odpowiedzi po szybkim ataku miejscowych dobrze interweniował Sławomir Słonka. W ostatniej akcji I części wyśmienitą sposobność na gola zmarnował B. Rutyna pudłując z pięciu metrów.

Przewaga była po stronie MKS-u, tymczasem bramkę zdobyli chojniczanie. Stało się to w 48 min., gdy po błędach naszej defensywy pokonał Krystiana Paciorka Mateusz Kluza. To nie zmieniło obrazu rywalizacji, tzn. ciągle dominował team Władyczaka i odpowiedź w końcu musiała nadejść. W 66 min. po rajdzie Wegnera piłka dotarła do B. Rutyny, który mając na plecach obrońcę i będąc tyłem do "prostokąta" spokojnie przewrotką przerzucił futbolówkę ponad wychodzącym (chyba niepotrzebnie) golkiperem. Na następne trafienia nie czekaliśmy długo. W odstępie sześćdziesięciu sekund (73 i 74 min.) dwa razy Malmon zmieścił "skórę" w bramce. Za pierwszym razem uderzył nie do obrony w długi róg, a po chwili piłka została wręcz wturlana do siatki w zamieszaniu. W 79 i 86 min. hat tricka skompletował B. Rutyna podwyższając bez problemu na 4:1 i 5:1. W doliczonym czasie straciliśmy drugiego gola, a na listę strzelców wpisał się Daniel Błaszkowski.

Niestety, dużym minusem kontrolnych zawodów jest kontuzja Andrzeja Wałaszewskiego. "Wała" w swoim jubileuszowym setnym występie w drużynie seniorów doznał urazu kolana prawej nogi i jest przesądzone, że odpocznie od aktywności sportowej. Oby jak najkrócej...

23 lutego o godz.11.00 także na "Modraku" towarzyska konfrontacja ze Spartą Złotów.
::  Copyright © 2003-2022 MKS Debrzno  ::  Web design by Robert Białek  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone  ::