SENIORZY › PUCHAR POLSKI
» 06.10.2004r. - II runda wojewódzkiej edycji Pucharu Polski
2:3
(2:0)
Sokół Wyczechy MKS Debrzno
Michał Rapa (15) 1:0  
Przemysław Fudala (29) 2:0  
  2:1 Paweł Wegner (77)
  2:2 Leszek Beger (85)
  2:3 Radosław Wójtowicz (90+2)

9 strzały celne 5
3 strzały niecelne 4
7 rzuty rożne 11
7 spalone 7
11 faule 12
3 żółte kartki 4
1 czerwone kartki 0
0 karne 0
widzów 80 (w tym 23 z Debrzna)

MKS: Szychowski - Wójtowicz, Jażdżewski, Gromowski, Binkiewicz - Beger, Nowak, Kisełyczka, Grochowina - Grzechnik (46 Marek), Wegner
Żółte kartki: Beger, Nowak, Wegner, Grochowina

"Deja vu"
To już było, naprawdę! W historii gier MKS-u w Pucharze Polski znajdziemy przynajmniej trzy mecze bliźniaczo podobne do tego w Wyczechach. Gra z niżej notowanym rywalem, niepomyślny początek i skuteczny finisz zapewniający awans. W ten sposób wygrywaliśmy potyczki pucharowe w Czernicach (1995 rok), Krajence (1997) czy Ględowie (2002). Środowe terminy są zabójcze dla klubów naszego szczebla rozgrywkowego. Praca, nauka, sprawy osobiste - to wszystko powoduje ogromne problemy ze składem. Gdy do tego dojdą jeszcze kontuzje i choroby, robi się dramatycznie. Zawsze podkreślamy, że nie chcemy "odpuszczać" Pucharu Polski, ale siłą rzeczy trudno zebrać optymalne zestawienie w środku tygodnia. Sporo zachodu i nerwów kosztowały działania zmierzające ku szczęśliwemu w końcu finałowi, czyli "powołaniu pod broń" dwunastu zawodników na wyjazd do Wyczech. Udało się. W ostatniej chwili zostali potwierdzeni do rozgrywek Piotr Grzechnik (absolutny debiutant z ekipy juniorów) i Piotr Marek. "Grant" ostatni występ w czerwono-niebieskim kostiumie zaliczył... 24 marca 2002 roku. Co ciekawe, również w Pucharze Polski!
Długi czas nic nie zapowiadało zwycięstwa MKS-u w tym spotkaniu. Graliśmy po prostu źle, a miejscowi tylko trochę lepiej. To jednak wystarczyło by prowadzić do przerwy 2:0 po golach Michała Rapy i Przemysława Fudali. Bramki padły po błędach eksperymentalnie zestawionej obrony MKS-u. Debrznianie szarpali się w środkowej strefie boiska próbując odrobić straty. Rozegranie składnej akcji było mocno utrudnione, a to za sprawą ambitnych rywali oraz... kępiastej i nieskoszonej murawy. W 38 min powinno być mimo to tylko 2:1 dla Sokoła, ale świetnej okazji nie wykorzystał Mirosław Kisełyczka trafiając w bramkarza. Prawdą jest, że poziom meczu nie zachwycał, ale poziom gwizdania arbitra kompletnie irytował kibiców. Całe szczęście, że kolorowe kartoniki od tego sezonu liczą się oddzielnie w lidze i pucharach, bo sędzia szastał nimi na prawo i lewo. Najpierw nie zauważył jak został uderzony łokciem Radosław Wójtowicz. Protestujący Ireneusz Nowak i Leszek Beger ujrzeli "żółtka". Potem ukarał Pawła Wegnera za rzekome symulowanie faulu, a przecież napastnik MKS-u długo był po tym zdarzeniu doprowadzany do "użytku" przez opiekę medyczną. Gospodarze też mogli ponarzekać na sprawiedliwego. W 58 min kapitan Sokoła Adam Sobiegraj w 30 sekund (!) zarobił dwie żółte kartki i wyleciał z boiska. Ostatnie 25 min to już dominacja naszego zespołu. W 77 min po rzucie rożnym lukę w defensywie miejscowych znalazł Wegner i mieliśmy wreszcie kontaktowego gola. W 85 min był już remis. Znów po rogu (którego nie powinno w ogóle być!) głową skierował piłkę do siatki Beger. Kiedy wszyscy oczekiwali już dogrywki do prostopadłego podania wyszedł przesunięty w drugiej części na swoją nominalną pozycję Wójtowicz i wykorzystał spokojnie sytuację jeden na jeden z bramkarzem. Kibice MKS-u mieli zatem chwilę radości, chociaż z gry drużyny trudno być zadowolonym. Następna runda pucharowa odbędzie się 20 października, prawdopodobnie o godz. 15:30. Rywalem czerwono-niebieskich będzie Drzewiarz Rzeczenica, czeka nas więc wyjazd do starych znajomych z klasy A.
(SM)

::  Copyright © 2003-2022 MKS Debrzno  ::  Web design by Robert Białek  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone  ::