SENIORZY › RELACJE
» 16 kolejka - 21.11.2021r.
» Sędzia: Wojciech Wit (Słupsk) jako główny oraz asystenci: Przemysław Pagacz (Słupsk) i Dawid Zientala (Słupsk)
3:0
(1:0)
MKS Debrzno Start Miastko
Wojciech Marzec (19)1:0  
Krzysztof Szawarniak (48)2:0  
Sebastian Stalka (83)3:0  
 

10 strzały celne 2
8 strzały niecelne 5
1 rzuty rożne 6
7 spalone 0
13 faule 20
2 żółte kartki 3
1 czerwone kartki 2
0 karne 0
widzów ok. 100

MKS: Kutela- Lica, Mucha, W. Marzec, Borucki- Bielecki (62 Nykiel), Władyczak, Stalka (90 Góra), Szawarniak, Kawczak (80 K. Masternak)- Szostek
Żółte kartki: W. Marzec, Borucki
Czerwona kartka: Borucki (90+3 min.- uderzenie przeciwnika)

  Czas
gry
Gole Asysty Strz.
celne
Strz.
niec.
Faule Faulo-
wany
Spalo-
ne
Dawid Kutela90       
Bartłomiej Lica90    44 
Norbert Mucha90       
Wojciech Marzec901 1 1  
Błażej Borucki89   117 
Kacper Bielecki61  111  
Paweł Władyczak90 1 214 
Sebastian Stalka891 21221
Krzysztof Szawarniak901 4 111
Michał Kawczak79  11 11
Krystian Szostek90 1122 2
Jakub Nykiel29       
Kamil Masternak11     12
Mariusz Góra1       

Uzasadnione brawa, bezcenne punkty
Mecz na szczycie słupskiej okręgówki absolutnie nie rozczarował! MKS wygrał ze Startem Miastko 3:0 po bardzo dobrym w swoim wykonaniu spotkaniu, w którym zdominował gości i zasłużenie zainkasował trzy oczka. Naturalnie bardzo ważne w kontekście sytuacji w tabeli, choć (i to paradoks) mimo tej wiktorii... spadliśmy z pierwszej na drugą lokatę, bo obecnie równą liczbę punktów mają dwa zespoły, a nie trzy, a przecież z Sokołem Wyczechy przegraliśmy.

Nie to jest w tej chwili jednak najistotniejsze, dużo ważniejsze, że Czerwono-Niebiescy pokonali silną drużynę z Miastka, a za efektowną grę zapracowali na spore oklaski zadowolonych kibiców. Potyczka stała na dobrym poziomie i obie jedenastki udowodniły, iż nieprzypadkowo znajdują się wysoko w tabeli. Naturalnie znacznie lepsze humory po końcowym gwizdku arbitra Wojciecha Wita panowały w obozie debrzeńskim i nic dziwnego, skoro dopisaliśmy do już pokaźnego dorobku trzy oczka, kontynuując passę zwycięstw i przedłużając ją do dziewięciu.

Trener Paweł Władyczak mógł liczyć na czternastu zawodników, a wszyscy trzej zmiennicy w różnym wymiarze także zagrali. Do podstawowego składu desygnował nieobecnego w Borzytuchomiu Michała Kawczaka, który zluzował Jakuba Nykiela. Z kolei kontuzjowanego Pawła Wegnera zastąpił Sebastian Stalka, tego dnia kapitan drużyny, bo choroba zmogła Michała Pacholika. "Kołek" pauzował z tego powodu drugi mecz z rzędu. Na ławce usiedli Nykiel, Kamil Masternak oraz bardzo rzadko grywający obecnie Mariusz Góra. Zabrakło niestety w kadrze mocno przeziębionego Macieja Domańskiego.

MKS w praktyce grał jednym napastnikiem, a był nim Krystian Szostek. W środku zagęściliśmy pole Władyczakiem, Krzysztofem Szawarniakiem i "wolnym elektronem" Stalką, będącym niejako najbliższym łącznikiem między II linią i Szostkiem. Sprawdziło się, dominowaliśmy w tej strefie, wygrywaliśmy większość pojedynków, byliśmy groźni pod bramką rywali i koniec końców również dlatego odnieśliśmy sukces.

Słusznie będziemy chwalić team z Grodu Dzika za konfrontację ze Startem, ale wszystko zaczęło się od dekoncentracji, prostego błędu w defensywie i wyśmienitej okazji Przemysława Spalika. Najlepszy snajper gości w dwudziestej (!) sekundzie mógł otworzyć wynik i kto wie, jak potoczyłyby się losy prestiżowej potyczki... Posłał na szczęście futbolówkę nie tylko obok wybiegającego Dawida Kuteli, ale i lewego słupka bramki. Odetchnęliśmy z ulgą, a potem było już dużo lepiej. Na tyle, że pierwszy celny strzał na "świątynię" Kuteli przyjezdni oddali w... 65 min. (tak!), gdy arbiter pozwolił grać mimo, iż na boisku leżał po jednym ze starć Władyczak i po kontrze Krzysztof Bryndal z bliska trafił wprost w naszego golkipera.

Przeważaliśmy właściwie od początku, mieliśmy więcej z gry. W 14 min. "centrostrzał" Szawarniaka omal nie sprawił problemu Bartoszowi Dobrowolskiemu. Bramkarz Startu nic nie mógł poradzić na akcję z 19. minuty. Wtedy Wojciech Marzec zainicjował atak, zagrał do Stalki, ten do Szostka, a Krystian znakomicie zachował się ruszając dynamicznie w okolice pola karnego, przekazał piłkę dobiegającemu z głębi pola W. Marcowi i stoper debrzeński, lubiący "wycieczki" pod szesnastkę przeciwnika, płaskim strzałem posłał "gałę" do siatki obok wychodzącego golkipera. 1:0!

W 26 min. pokazali się Bartłomiej Lica i Szostek. To była dogodna okazja, aby podwyższyć wynik, ale strzał Szostka był niecelny. W 37 min. nacierający debrznianie stworzyli dwie następne. Najpierw po zagraniu Stalki główkował Władyczak, a zaraz potem ponownie Władyczak odważnie wszedł w szesnastkę, dograł do Kacpra Bieleckiego, lecz "Ciapek" na wślizgu uderzył piłkę obok celu. Tuż przed zejściem do szatni główkował celnie Szostek po podaniu Szawarniaka.

Wybornie zaczęliśmy drugą odsłonę. Wprawdzie w 48 min. po zagraniu Kawczaka będący w polu karnym Stalka nieczysto wrzucał do Szostka i piłkę odbił bramkarz, lecz... wróciła do Sebastiana. Po starciu naszego zawodnika z obrońcą powędrowała do Władyczaka, a grający trener MKS-u idealnie w punkt dośrodkował do wbiegającego w tempo Szawarniaka. Piękna główka i 2:0! Start nie miał recepty na nasz zespół, inicjatywa cały czas była po stronie gospodarzy, zdecydowanie atakowaliśmy każdą piłkę, doskakiwaliśmy do rywali, rozstrzygaliśmy na swoją korzyść liczne pojedynki właściwie w każdej części boiska. W 52 min. harujący za dwóch Kawczak oddał ładny strzał po ziemi. W 57 min. po prezencie od obrońcy Bielecki miał dogodną sposobność, ale uderzył za słabo. 60. minuta to strzał ponad poprzeczką (i piłkochwytem...) Władyczaka po akcji Stalki i Kawczaka. W 64 min. Szostek był sam na sam z Dobrowolskim (asystował Władyczak), jednak przymierzył obok słupka.

Nic nie mogło odebrać zwycięstwa drużynie znad Debrzynki. Ciągle to my dominowaliśmy, a piłkarze miasteccy nie mieli pomysłu jak dobrać się do skóry zespołowi Władyczaka. Co ważne, wyglądaliśmy również lepiej fizycznie. W 73 min. próbował z wolnego Szawarniak, ale dopiero kolejny wolny, dziesięć minut później, przyniósł powodzenie. Stalka zagrywał do Szawarniaka, lidera klasyfikacji strzelców okręgówki powalił Jacek Czerwiński i sędzia wykluczył z murawy obrońcę Startu. Futbolówkę ustawił Stalka i precyzyjnie z lewej nogi strzelił nie do obrony obok wyciągniętego jak struna Dobrowolskiego. Historyczna klamra, bo warto przypomnieć, że 6 listopada 2011 roku, gdy odnosiliśmy ostatnie jak dotąd zwycięstwo ze Startem w lidze (wówczas 1:0), tego samego bramkarza również pokonał Stalka, wtedy z akcji.

Na trybunach zrozumiała euforia, a na boisku... niepotrzebne nerwy. Ich efektem dwie czerwone kartki w doliczonym czasie. Kompletnie bezsensowne dodajmy, bo zagotowali się między sobą Szymon Wójcik (Start) i Borucki, ten pierwszy uderzył obrońcę emkaesiaków, "Klamot" oddał i obaj słusznie zostali usunięci z boiska... Szkoda, bo oznacza to kilka spotkań pauzy i osłabienie zespołu.

Rundę jesienną skończymy w Czarnej Dąbrówce, gdzie MKS zmierzy się z GTS-em w niedzielę 28 listopada w samo południe. Oby z powodzeniem!
(SM)

::  Copyright © 2003-2022 MKS Debrzno  ::  Web design by Robert Białek  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone  ::