SENIORZY › RELACJE
» 6 kolejka - 04.10.2009r.
» Sędzia: Daniel Rzepkowski (Kępice) - główny, Zdzisław Swakowski (Chojnice) i Andrzej Kosiedowski (Racławki) - asystenci
2:1
(0:1)
MKS Debrzno Skotawia Dębnica Kaszubska
  0:1 Mariusz Piechna (37)
Krzysztof Data (52-s) 1:1  
Andrzej Taras (89) 2:1  

MKS: Rutyna - M.Drapała, Wirkus, Taras, A.Wałaszewski - Sieg (90+3 Wójtowicz), Władyczak, Kisełyczka, Dudek (55 K.Dudzic) - Litwiniuk (79 Nalepa), B.Janiak (68 Binkiewicz)
Żółte kartki: Taras, B.Janiak, Nalepa, Wójtowicz

Taras przesądził o zwycięstwie
To był jeden z takich meczów piłki nożnej, jakie chcielibyśmy oglądać w Debrznie jak najczęściej. 90 minut fantastycznej walki o każdy metr boiska w wykonaniu obydwu rywalizujących stron i co najważniejsze dla kibiców MKS-u, radosny koniec.
Czerwono-niebiescy po raz drugi jesienią podejmowali aktualnego lidera tabeli i drugi raz ograli znajdującą się na szczycie zestawienia drużynę. Porywisty wiatr, niska temperatura, przelotny deszcz - w takich warunkach przyszło grać piłkarzom. Mimo takiej aury na spotkanie wybrało się około 300 kibiców, w tym kilkadziesiąt osób z Dębnicy Kaszubskiej i okolic. W bramce debrzneńskiej wystąpił po kilkutygodniowej przerwie Robert Rutyna i był to powrót udany. Trudne zadanie czekało Michała Drapałę, ustawionego przez trenera Mirosława Kisełyczkę na nietypowej dla siebie pozycji, czyli prawej obronie. Rozpoczęliśmy dobrze. W 10 min. w dogodnej pozycji strzeleckiej znalazł się kapitan MKS-u Paweł Władyczak. Uderzenie "Władka" było jednak niecelne. W 17 min. natomiast znowu Władyczak pokazał się z dobrej strony, przeprowadzając dynamiczną akcję lewą stroną boiska. Jego wrzutka w pole karne była nieco zbyt mocna i nadbiegający Damian Litwiniuk nie miał szans dojść do futbolówki. W 20 min. Kamil Sieg zagrał do Kisełyczki, a mocne uderzenie "Dziadka" poszybowało ponad poprzeczkę bramki Mariusza Smutka. Goście poważniej zagrozili "świątyni" Rutyny w 27 min., gdy groźnie strzelał Paweł Terkiewicz, lecz golkiper MKS-u pewnie chwycił piłkę. Kilka minut wcześniej "Norris" z kłopotami wybił futbolówkę na rzut rożny. Nasz zespół posiadał lekką przewagę w polu, co jednak nie przełożyło się w I części na konkretne zdobycze. Co gorsza, na przerwę schodziliśmy przegrywając 0:1. W 37 min. Mariusz Piechna otrzymał podanie z prawej strony, zwiódł Drapałę i natychmiast uderzył nie dając szans Rutynie na odpowiednią reakcję.
Druga połowa to falowe ataki gospodarzy. Niewątpliwie na postawę zespołu wpłynęli także kibice, którzy właśnie wtedy głośnym dopingiem zaczęli wspierać swoją ekipę. Na efekty nie trzeba było długo czekać. W 52 min. prostopadłą piłkę otrzymał Sieg, wbiegł z nią w pole karne i mocno strzelił w kierunku bramki. Kierunek lotu futbolówki próbował zmienić kapitan przyjezdnych Krzysztof Data i udało mu się, lecz uczynił to tak niefortunnie, iż wylądowała w siatce obok bezradnego Smutka. Zatem 1:1 i nadal przewaga MKS-u. Dobrą zmianę dał Krzysztof Dudzic, który dwukrotnie znalazł się w dogodnych sytuacjach podbramkowych. Szczególnie szansa z 65 min. mogła skończyć się golem. Również Władyczak był bliski powodzenia. Kilka razy naprawdę gorąco zrobiło się na przedpolu bramki gości. Czerwono-niebiescy walczyli z dużą determinacją i ich upór został nagrodzony w 89 minucie. Na strzał zza "szesnastki" zdecydował się Kisełyczka. Wydawało się, ze piłka wyląduje pod poprzeczką, lecz niestety odbiła się od niej. Nic to, we właściwym miejscu znajdował się Andrzej Taras, który efektownym "szczupakiem" głową skierował futbolówkę do celu. 2:1 i rzecz jasna szalona radość zawodników i fanów debrzneńskich! Wynik nie uległ już zmianie, chociaż arbiter przedłużył zawody o trzy minuty i to w tym okresie zadrżały nam kilkakrotnie serca. Po końcowym gwizdku debrznianie fetowali zwycięstwo wspólnie ze swoimi sympatykami. Warto dodać, że gol Tarasa ma symboliczne znaczenie, bo przecież to właśnie Andrzej mógł zostać bohaterem wiosennego meczu ze Skotawią. Mógł, gdyby nie niezrozumiała decyzja arbitra, kiedy to nie została uznana prawidłowo zdobyta przez "Dagiego" bramka z rzutu karnego. Co jeszcze? Zauważmy dwunastominutowy występ Alana Nalepy, wracającego do zespołu po wielomiesięcznej pauzie (ostatni mecz w MKS-ie zaliczył... 9 listopada ubiegłego roku). Odnotujmy również swoisty rekord (mało chwalebny, co tu kryć). Otóż arbiter pokazał debrznianom cztery żółte kartki w ciągu... czterech minut! Wszystko działo się miedzy 89 a 92 minutą. Najpierw upomniany został Taras (za zdjęcie koszulki po zdobyciu bramki), następnie Bartłomiej Janiak (już na ławce rezerwowych), za wbiegniecie na plac gry po strzeleniu przez nas gola na 2:1. Chwilę później za ostre wejście "żółtko" zobaczył Nalepa, a jako ostatni znalazł się w sędziowskim notesie Radosław Wójtowicz, w doliczonym czasie, jeszcze... przed wejściem na boisko. Goście kończyli rywalizację w dziesiątkę, po dwóch żółtych kartonikach dla Krystiana Daty (drugi w 93 minucie). Uff, emocje... O "gorącej" rywalizacji ze Skotawią trzeba czym prędzej zapomnieć, teraz przed MKS-em wyjazdowa konfrontacja z Victorią Dąbrówka (11 października, godz. 14.00.). To prawda, iż będziemy faworytem w tym spotkaniu, lecz taka rola bywa trudna. Gospodarze najbliższego meczu nie zdobyli wprawdzie dotąd nawet punktu, ale to wcale nie będzie łatwa przeprawa. Jeśli jednak na koniec rundy jesiennej chcemy być w czubie tabeli, bezwzględnie z podbytowskiej miejscowości należy przywieźć komplet "oczek".
Serdeczne podziękowania za wsparcie sekcji piłki nożnej kierujemy w stronę kibica czerwono-niebieskich Damiana Klejdysza oraz dwóch innych osób, które pragną pozostać anonimowymi.
(SM)

::  Copyright © 2003-2022 MKS Debrzno  ::  Web design by Robert Białek  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone  ::