SENIORZY › RELACJE
» 1 kolejka - 30.08.2009r.
» Sędzia: Ryszard Król (Dretyń) - główny, Dariusz Ogórek (Kamnica) i Stanisław Bugiel (Człuchów) - asystenci
0:1
(0:0)
MKS Debrzno Sokół Wyczechy
  0:1 Grzegorz Wirkus (86-s)

3 strzały celne 4
4 strzały niecelne 3
6 rzuty rożne 3
2 spalone 1
7 faule 24
1 żółte kartki 2
0 czerwone kartki 0
0 karne 0
widzów ok. 200

MKS: Rutyna - Łopieński (32 Litwiniuk, 88 Tojza), Wirkus, Ł.Jażdżewski, Dudek (90 A.Wałaszewski) - Płóciennik, Władyczak, Taras, Sieg - M.Drapała, B.Janiak (71 K.Dudzic)
Żółta kartka: Rutyna

  Czas
gry
Gole Asysty Strz.
celne
Strz.
niec.
Faule Faulo-
wany
Spalo-
ne
Robert Rutyna90       
Tomasz Łopieński31     2 
Grzegorz Wirkus90     1 
Łukasz Jażdżewski90     1 
Grzegorz Dudek89  1 13 
Łukasz Płóciennik90       
Paweł Władyczak90  1115 
Andrzej Taras90     7 
Kamil Sieg90  1124 
Michał Drapała90    1 1
Bartłomiej Janiak70   2 11
Damian Litwiniuk56    1  
Krzysztof Dudzic20    1  
Piotr Tojza3       
Andrzej Wałaszewski1       

Stare problemy w nowym sezonie
Gorzka pigułka na starcie ligi. Nie takiego początku oczekiwali wszyscy dobrze życzący czerwono-niebieskim z Debrzna.
MKS uległ u siebie Sokołowi Wyczechy i mało znaczący jest w tym momencie fakt, iż spotkanie było bardzo wyrównane i układało się na remis, skoro ostatecznie to goście cieszyli się z kompletu punktów. Któż za kilka tygodni będzie pamiętał, że rywale zwyciężyli po przypadkowym, samobójczym trafieniu Grzegorza Wirkusa? Liczy się przecież końcowy efekt. Bezsprzecznie nasz zespół zagrał znacznie słabiej niż w niektórych spotkaniach sparingowych. Przede wszystkim kolejny raz przekonaliśmy się jak duże kłopoty mamy w grze ofensywnej, w stwarzaniu dogodnych okazji na gole i wykorzystywaniu ich. Nie zabrakło ambicji, determinacji, walki, lecz umówmy się - to za mało , aby wygrywać w konfrontacjach o punkty. Trener Grzegorz Apryas dysponował na inaugurację szeroką kadrą zawodników. Pewnym zaskoczeniem było ustawienie na boisku Andrzeja Tarasa. "Dagi" dopiero drugi raz w seniorach zagrał na środku II linii. Poprzednia próba ,w Sypniewie, była jak najbardziej udana, teraz już tak dobrze nie było. Wprawdzie Andrzej zostawił mnóstwo zdrowia na placu gry, starał się za dwóch, był aż siedem (!) razy faulowany, ale wydaje się, że jego miejsce jest jednak na boku obrony lub pomocy. Ligowy debiut w MKS-ie Bartłomieja Janiaka był średnio udany. Napastnik debrzneński dużo biegał, starał się pokazywać partnerom, ale właściwie jedynie raz i to już w 8 min. znalazł się w dogodnej sytuacji przed bramką Rafała Kozieła. Niestety, posłał futbolówkę obok słupka. W następnych meczach powinno być lepiej. Jego zmiennik Krzysztof Dudzic tym razem przebywał na boisku tylko 20 minut. Za mało na miarodajną ocenę, lecz biorąc pod uwagę jego postawę w okresie przygotowawczym zasługuje na dłuższe próby. Na więcej liczyliśmy w przypadku Michała Drapały. Niezwykle korzystnie prezentował się w spotkaniach towarzyskich, ale w potyczce z ekipą z Wyczech nie mógł się przełamać mimo, że starał się z całych sił przez 90 minut. Pech dopadł Tomasza Łopieńskiego. Już w 32 min. był zmuszony zakończyć grę, po groźnie wyglądającym urazie kolana. Na szczęście kontuzja nie jest tak poważna jak się obawialiśmy i wkrótce "Skała" powinien wrócić do drużyny. Mecz ogólnie nie stał na wysokim, nawet jak na klasę A poziomie. Jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy jest aktualny stan płyty boiska w Debrznie. Wystarczyło kilkanaście dni bez deszczu by murawa stała się twarda niczym beton, a trawa zmieniła kolor na żółty. To nie pozwalało na składne, płynne akcje, oglądaliśmy więc długimi fragmentami grę szarpaną, chaotyczną. Tylko 3 celne strzały w całym meczu- to bilans czerwono-niebieskich. Pierwszy z nich miał miejsce dopiero w 38 min., gdy Kamil Sieg minął rywala i silnie przymierzył z ostrego kąta. Z kolei w 53 min. zaskakująco uderzył z daleka Grzegorz Dudek. "Dudi" miał problem z właściwym "wejściem" w mecz i w pierwszych minutach sprokurował dwie niebezpieczne sytuacje pod bramką Roberta Rutyny. W porę naprawił wówczas błędy kolegi Wirkus. Przyjezdni początkowo nastawieni na grę z kontry, w drugiej części coraz odważniej zapędzali się na przedpole bramki MKS-u. W 57 min. wyśmienitą okazję miał Piotr Kuca, który znalazł się "oko w oko" z Rutyną. "Norris" otrzymał od kibiców wielkie brawa za znakomitą interwencję. W kilku innych sytuacjach bronił równie pewnie i był mocnym punktem debrzneńskiej ekipy. W 80 min. jęk zawodu na trybunach. Tak niewiele zabrakło do szczęścia po uderzeniu z dystansu Siega. I wreszcie feralna 86 minuta... Atak Sokoła lewą stroną boiska, wrzutka w pole karne, próbujący skutecznie przeciąć tor lotu piłki Wirkus trąca ją głową, czym myli zupełnie Rutynę. Klasyczny gol samobójczy, radość gości i ledwie cztery minuty regulaminowego czasu na odrobienie niespodziewanej straty....Nie udało się, choć nasi rzucili wszystkie siły do ataku, a w doliczonym czasie dwa razy po rogach było naprawdę groźnie pod bramką Sokoła. Nie pomogła także "wycieczka" w szesnastkę przyjezdnych Rutyny, nie pomógł desperacki strzał Łukasza Jażdżewskiego- przegraliśmy 0:1. To druga wygrana zespołu z Wyczech w historii wzajemnych kontaktów, poprzednia miała miejsce... ponad 11 lat temu.
Cóż, trudno być zadowolonym po takim początku, ale nie ma co długo rozpamiętywać niepowodzenia. Przed debrznianami wizyta na boisku beniaminka, Lipniczanki Lipnica. Wspomnienia z tej miejscowości są jak dotąd raczej nieciekawe (pamiętna wpadka w Pucharze Polski przed niespełna dwoma laty), trzeba zatem je odpowiednio zatrzeć. Pisaliśmy, że liga w tym sezonie będzie bardzo wyrównana i już pierwsza seria rzeczywiście to potwierdziła. Cztery wygrane gości różnicą jednej bramki oraz dwa remisy doskonale o tym świadczą.
(SM)

::  Copyright © 2003-2022 MKS Debrzno  ::  Web design by Robert Białek  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone  ::