SENIORZY › RELACJE
» 8 kolejka - 24.09.2006r.
» Sędzia: Wojciech Duda (Starkowo) - główny, Zbigniew Kolter (Człuchów) i Łukasz Kuć (Człuchów) - asystenci
0:4
(0:3)
MKS Debrzno Gryf 95 Słupsk
  0:1 Grzegorz Bednarczyk (6)
  0:2 Jacek Luzak (28)
  0:3 Dominik Kaczmarek (32)
  0:4 Marcin Tomaszewski (76)

0 strzały celne 6
2 strzały niecelne 6
2 rzuty rożne 11
2 spalone 2
9 faule 27
2 żółte kartki 1
1 czerwone kartki 0
0 karne 0
widzów ok. 450 (70 ze Słupska)

MKS: Janusz (46 K.Grzechnik) - Taras (72 Gromowski), Beger, P.Grzechnik, Nowak - Dudek (86 Łopieński), Władyczak, Kisełyczka, Sieg - Wójtowicz (66 Litwiniuk), Wegner
Żółte kartki: Nowak 2
Czerwona kartka: Nowak (29 min., za 2 żółte)

  Czas
gry
Gole Asysty Strz.
celne
Strz.
niec.
Faule Faulo-
wany
Spalo-
ne
Daniel Janusz45       
Andrzej Taras71    2  
Leszek Beger90    1  
Piotr Grzechnik90       
Ireneusz Nowak28    3  
Grzegorz Dudek85     5 
Paweł Władyczak90    16 
Mirosław Kisełyczka90    16 
Kamil Sieg90     4 
Radosław Wójtowicz65   1 2 
Paweł Wegner90   1132
Krzysztof Grzechnik45       
Damian Litwiniuk25     1 
Karol Gromowski19       
Tomasz Łopieński5       

Wysoka przegrana ze spadkowiczem
Niespodzianki w Debrznie nie było, za to rozczarowanie zarówno grą jak i wynikiem osiągniętym przez czerwono-niebieskich jak najbardziej. Przegraliśmy bezdyskusyjnie z Gryfem 0:4 ani przez moment nie będąc równorzędnym przeciwnikiem dla spadkowicza z IV ligi. Warto podkreślić, że słupszczanie nie grali wcale rewelacyjnej piłki, to raczej my nie zmusiliśmy ich swoją postawą do większego wysiłku. Szkoda, bo oczekiwania w Debrznie co do tego meczu były zupełnie inne. MKS nie raz już przecież udowadniał, że potrafi skutecznie przeciwstawić się faworyzowanym rywalom. Tym razem nic takiego nie nastąpiło.
Oprócz kontuzjowanych Andrzeja Jażdżewskiego i Bartłomieja Grochowiny niedyspozycję zgłosili przed spotkaniem Robert Rutyna i Łukasz Jażdżewski. Trudne zadanie strzeżenia bramki MKS-u stanęło zatem przed Danielem Januszem, który ostatni raz grał ligowy mecz... 30 kwietnia 2006 roku (0:1 z Czarnymi Czarne). Tę przerwę w występach było widać i nic dziwnego, że w przerwie na prośbę Janusza nastąpiła kolejna roszada w bramce debrzneńskiej. W drugich 45 minutach między słupkami stanął więc Krzysztof Grzechnik, który debiutował w okręgówce seniorskiej, a jedyny dotąd występ w pierwszej drużynie zaliczył w niedawnym sparingu a Kamionką Kamień Krajeński. Trzeba dodać, że młody golkiper spisał się zupełnie przyzwoicie.
Przed pierwszym gwizdkiem sędziego obecni na stadionie uczcili minutą ciszy pamięć zmarłego nagle dzień wcześniej prezesa SKP Gryf Zbigniewa Boreckiego. Jego syn Michał, mimo rodzinnej tragedii, zdecydował się wystąpić w Debrznie. Sześć lat temu, kiedy gryfici wygrali z MKS-em także 4:0 hat-trickiem popisał się Grzegorz Bednarczyk. To jedyny piłkarz ze Słupska, który gra do dziś w swoim zespole. Wówczas trafił do naszej bramki już po niecałej minucie, wczoraj potrzebował na to 6 minut. Szybkie 0:1, a w 16 min. Jacek Luzak był bliski drugiego trafienia. My nie byliśmy w stanie stworzyć żadnego realnego zagrożenia pod bramką Dominika Mikołajczaka. Dość powiedzieć, że w całym meczu oddaliśmy tylko 2 strzały (obydwa niecelne). Znamienne również, że rywale faulowali aż 27 razy, my natomiast tylko dziewięciokrotnie. Brak agresji i maksymalnego zaangażowania to jedna z głównych przyczyn porażki. W 28 min. Luzak uderzeniem po ziemi podwyższył rezultat na 2:0, a gdy w 32 min. Dominik Kaczmarek lobem niemal z połowy boiska zdobył kolejnego gola wiadomo było, że jest "po herbacie". Na domiar złego w 29 min. straciliśmy po dwóch faulach i dwóch żółtych kartkach Ireneusza Nowaka.
W przerwie dali o sobie znać chuligani ze Słupska, którzy w sile ponad 60 osób dotarli na stadion około 30 minuty spotkania. Hołota kibicująca (czy raczej "kibicująca") Gryfowi udowodniła kolejny raz, że mecz piłkarski jest tylko pretekstem do wszczynania burd. Doszło więc do kilkuminutowych zamieszek i dopiero interwencja policji zaprowadziła względny porządek na stadionie. Zabawny był moment, gdy jeden z gryfitów w zacietrzewieniu okładał pięściami... kompana, z którym przyjechał ze Słupska. (!). Groteska. Bezmózgowców mieniących się sympatykami słupskiego klubu mecz w zasadzie nie interesował. Najbardziej żenujące było jednak to, że po końcowym gwizdku piłkarze Gryfa żwawo pobiegli do swoich "fanów" dziękując rzekomo za doping (którego przecież prawie nie było), a może raczej za zadymę? Można napisać, że nic nam do tego i będzie to poniekąd prawda. Skoro bowiem wszystkim w Słupsku taki układ odpowiada, to można bawić się dalej w ten sposób w futbol. Powodzenia...
Druga połowa była bezbarwna. Na samym początku powinniśmy zdobyć honorowego gola, lecz Radosław Wójtowicz fatalnie spudłował w idealnej sytuacji. Goście czwartą bramkę strzelili w 76 min, po ładnym uderzeniu Marcina Tomaszewskiego. K.Grzechnik był bez szans, ale dwukrotnie (66 min. - Tomaszewski i 90 min. - Kaczmarek) popisał się udanymi paradami chroniąc czerwono-niebieskich od wyższej przegranej.
Mecz z Gryfem to już historia. Przed nami derby w Człuchowie, niezwykle istotne dla obydwu klubów. Nie chodzi tylko o prestiż, ale także, a może przede wszystkim o bezcenne punkty niezbędne do spokojnego bytu w lidze.
(SM)

::  Copyright © 2003-2022 MKS Debrzno  ::  Web design by Robert Białek  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone  ::