SENIORZY › RELACJE
» 21 kolejka - 06.06.2004r.
1:7
(1:3)
Drzewiarz Rzeczenica MKS Debrzno
  0:1 Leszek Beger (3)
  0:2 Ireneusz Nowak (28)
Piotr Modzelewski (28) 1:2  
  1:3 Andrzej Koroś (43)
  1:4 Bartłomiej Grochowina (61)
  1:5 Bartłomiej Grochowina (66)
  1:6 Sylwester Nylec (83)
  1:7 Marcin Soszka (86)

4 strzały celne 10
3 strzały niecelne 12
3 rzuty rożne 8
3 spalone 12
15 faule 15
3 żółte kartki 3
0 czerwone kartki 1
0 karne 0
widzów 120 (w tym 38 z Debrzna)

MKS: Janusz - Soszka, S. Nylec, Borkowski, Markiewicz - Wójtowicz, Koroś (54 Gromowski), Nowak, Grochowina - Beger, Wegner (46 K. Trossowski)
Żółte
kartki:
Borkowski - 2, S. Nylec
Czerwona kartka: Borkowski (52 min, za 2 żółte)

Bezproblemowe zwycięstwo
Odniesienie zwycięstwa w Rzeczenicy okazało się zadaniem prostszym niż można było wcześniej sądzić. Gospodarze nie stawili praktycznie żadnego oporu i udowodnili, że nieprzypadkowo okupują dolne rejony tabeli. Wygraliśmy zatem gładko 7:1, a rozmiary wiktorii mogły być znacznie bardziej okazałe. Rozgromienie słabego Drzewiarza nie pozwala jednak do końca zapomnieć o kilku faktach nie przynoszących czerwono - niebieskim chluby. Pojechaliśmy do Rzeczenicy w zaledwie 13-osobowym składzie, w którym znalazł się m.in. Krzysztof Trossowski, który ostatni mecz w barwach MKS-u rozegrał... 6 lipca 2003 roku w Jezierzycach. Potem wyjechał z miasta, ale dobrze, że "przezornie" został zgłoszony do rozgrywek i mógł pomóc awaryjnie zespołowi. Skąd te absencje i wąski skład? Jedni nie mogli, inni nie chcieli, jeszcze inni nie byli w stanie pojawić się w Rzeczenicy. Samo życie, prawda? Tak, ale zasadne staje się pytanie, które wraca jak bumerang co jakiś czas w kontekście podejścia do tego co robimy: chcemy grać w okręgówce, czy nie? Dopóki jest szansa, walczmy o ten awans, bo gramy nie tylko dla siebie i dla kibiców, ale także dla miasta. Górnolotnie zabrzmiało, ale czyż tak nie jest? Dlatego szanujmy siebie nawzajem jeśli chcemy by nas traktowano poważnie.
38 najwierniejszych fanów MKS-u zjawiło się w Rzeczenicy i mogli oni być usatysfakcjonowani nie tyle może samą grą, co rezultatem. Przeciwnik nie sprawiał wrażenia, że walczy o życie (czyli o utrzymanie w lidze) i od pierwszych sekund przejęliśmy inicjatywę. Przyniosło to efekt błyskawicznie, bo już w 3 min Andrzej Koroś uruchomił Leszka Begera i ten spokojnie umieścił piłkę w bramce obok wybiegającego golkipera. W 13 min było gorąco pod naszą bramką, gdy po główce Piotra Tamioły Radosław Wójtowicz też głową wybił futbolówkę z linii bramkowej. W 15 min strzelał Bartłomiej Grochowina, ale chybił, natomiast chwilę później uderzenie Ireneusza Nowaka wybronił bramkarz miejscowych. MKS miał wyraźną przewagę i w 28 min padł drugi gol. Paweł Wagner zagrał na lewą stronę do Nowaka i po precyzyjnym uderzeniu "Łapki" cieszyliśmy się po raz drugi. Niestety, to zdekoncentrowało naszą drużynę, bo jeszcze w tej samej minucie Tamioła zakręcił Marcinem Soszką, dośrodkował i nadbiegający Piotr Modzelewski uprzedzając Artura Markiewicza wpakował z bliska głową piłkę do siatki. Po tym trafieniu w poczynania debrznian wkradł się chaos, ale na szczęście tuż przed przerwą podwyższyliśmy na 3:1. Rzut wolny z linii środkowej wykonywał Sylwester Nylec, górną piłkę za krótko wybił obrońca, przejął ją Koroś i uderzeniem w długi róg uzyskał gola.
Po zmianie stron nerwowo zrobiło się w 52 min, kiedy jeden z rywali po faulu na Nylcu "przespacerował" się jeszcze po nim, czego nie zauważył arbiter. Nie wytrzymał nerwowo Krzysztof Borkowski, który popchnął przeciwnika i ten teatralnie upadł. "Boruch" zarobił żółtą kartkę, a że było to już drugie upomnienie musiał opuścić plac gry. W jego ślady poszedł po chwili Koroś, który został uderzony w żebra i nie mógł kontynuować spotkania. Można było mieć lekkie obawy w tym momencie, ale tego że MKS grał w osłabieniu kompletnie nie było widać. Przeciwnie, nasi hasali po boisku zupełnie bezkarnie, co zaowocowało dalszymi bramkami. Dwukrotnie trafił Grochowina (asysta Karola Gromowskiego, a przy następnym golu indywidualna akcja i strzał z "dużego palca"), swoje ukłuł też Nylec, przy czym po rzucie wolnym pomógł mu kiepsko interweniujący bramkarz oraz Beger, który przebiegając przed nim kompletnie go zmylił. Ostatnią bramkę po zagraniu Nowaka zdobył Soszka, dla którego było to drugie trafienie w zespole seniorów. Szans na kolejne bramki nie brakowało. Dwie poprzeczki zaliczył Wójtowicz, w słupek trafił Beger, ponadto Nylec po minięciu golkipera uderzył do pustej już bramki, jednak obrońca zdążył wybić piłkę. Drzewiarz w drugiej połowie miał tylko jedną okazję gdy w 78 min Daniel Janusz wygrał pojedynek z Tamiołą. Wywieźliśmy 3 punkty z Rzeczenicy, wygrali również nasi rywale, czyli Koral i Stegna. Fani MKS-u zadowoleni po wygranej zdecydowali się wziąć na pamiątkę barwnego wyjazdu jedną z flag wiszących na płocie okalającym stadion. Co ciekawe widniało tam kilka flag, każda w innych barwach (!?). Kibicom z Debrzna spodobała się czerwono-niebieska szachownica. Do zabawnej scenki doszło przed spotkaniem. Jeden z sędziów - asystentów poinformował ubranych w czerwono-niebieskie koszulki kibiców MKS-u iż ławka rezerwowych znajduje się po drugiej stronie boiska!!! Z propozycji przenosin nie skorzystali. Tak to właśnie fakt posiadania przez fanów koszulek identycznych z tymi, w jakich grają ich ulubieńcy może być przyczyną niezłego zamieszania... I tylko żal, że nie mogliśmy na stadionie Drzewiarza świętować awansu, dokładnie w ósmą rocznicę pierwszej promocji do klasy okręgowej w 1996 roku. Wiele na to wskazywało jeszcze miesiąc temu. Tak się nie stało i możemy winić tylko samych siebie.
(SM)

::  Copyright © 2003-2024 MKS Debrzno  ::  Web design by Robert Białek  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone  ::