AKTUALNOŚCI
Olimpijczyk zbyt silny29.09.2019r.
Gryf Tczew, Lotos Gdańsk i Olimpijczyk Kwakowo (kolejność w tej chwili nieistotna) to główni faworyci rozgrywek I Ligi Wojewódzkiej juniorów C2. O mocy tego trzeciego zespołu przekonaliśmy się w niedzielnym wyjazdowym meczu, który czerwono-niebiescy przegrali 3:10. Wynik nie pozostawia wątpliwości, to przeciwnik zdecydowanie dominował w grze, my jedynie małymi fragmentami staraliśmy się nawiązywać wyrównaną walkę.

Gospodarze już po sześciu minutach wygrywali 2:0. Najpierw faul Dominika Sobczaka w 4 min. w obrębie szesnastki i rzut karny, a 120 sekund potem po kornerze i strzale głową Jakub Olas poślizgnął się i futbolówka wpadła do siatki. W 19 min. padł trzeci gol, gdy kwakowianie przejęli piłkę, nastąpiło dogranie (czy był spalony?) i z bliska z łatwością jeden z rywali dołożył nogę. W 24 min. po serii błędów przy wznowieniu akcji dostaliśmy czwartą bramkę. Do przerwy 4:1 dla Olimpijczyka, bo debrznianie dzięki Dominikowi Pikulikowi, który wykorzystał idealną okazję i uderzył przy słupku, zdołali raz odpowiedzieć, w 32. minucie. Mieliśmy ponadto dwie bardzo dobre szanse. W 14 min. po podaniu Pikulika znalazł się w takowej Hubert Kaczmarczyk, ale strzelił za lekko, a w 38 min. Jakub Piotrowski potężnie kropnął z wolnego z dobrych 30 metrów i wywalczyliśmy rzut rożny. Po drugiej stronie boiska w 25 min. udaną interwencję zaliczył Szymon Jakubowski, wybijając w niemal beznadziejnym położeniu sprzed linii zmierzającą już do celu piłkę.

W II połowie obraz gry w zasadzie nie zmienił się. Nie bardzo mogliśmy przeciwstawić się miejscowym, którzy także na ławce mieli zawodników o odpowiedniej jakości, co było doskonale widać. W 42 min. zawahanie Olasa i piąty gol, w 45. minucie wrzutka z prawej flanki, futbolówka minęła Mikołaja Brzykcego i po strzale z bliska straciliśmy szóstą bramkę. W 53 min. już 7:1 dla Olimpijczyka, po uderzeniu z "fałsza". W 55 min. trafienie numer osiem, z centrum pola karnego, do pustej bramki... Kolejne minuty, właściwie więcej niż kwadrans, dużo pomyślniejsze dla emkaesiaków. W 66 min. po świetnym prostopadłym zagraniu Huberta Birosza Pikulik zamienił wyborną sposobność na gola, natomiast w 73 min. uczynił to samo (podanie Piotrowskiego), chociaż był w trudniejszej pozycji, bo naciskał go obrońca.

Sądziliśmy, że uda się uniknąć dwucyfrówki, lecz kwakowianie nie mieli zamiaru odpuszczać i w samej końcówce dołożyli dwa gole. W 78 min. rezerwowy bramkarz MKS-u Mateusz Szajgin został uprzedzony przez przeciwnika, a w 80 min., tuż przed końcowym gwizdkiem, Olimpijczyk skontrował nas przykładnie i zdobył dziesiątą bramkę. Gwoli ścisłości trzeba dodać, iż w trakcie II odsłony jeszcze dwukrotnie przyszła nam w sukurs poprzeczka, z kolei debrznianie po składnej akcji Piotrowskiego i H. Kaczmarczyka w 51 min. wywalczyli róg, choć "Hubi" powinien strzelić bramkę.

Przed teamem Pawła Władyczaka teraz przerwa w rozgrywkach ligowych, w weekend 5/6 października pauzujemy. Po odpoczynku, w 10. kolejce zagramy u siebie z Chojniczanką Chojnice. Spotkanie odbędzie się w niedzielę 13 października o godz.11.00.

Olimpijczyk Kwakowo- MKS Debrzno 10:3 (4:1)
Bramki dla MKS-u: Dominik Pikulik (32, 66, 73)
MKS: Olas, Mat. Szajgin- Bednarczyk, Birosz, Brzykcy, W. Górecki, Jakubowski, H. Kaczmarczyk, Kaczyński, Pikulik, Piotrowski, Sobczak, Mich. Szajgin, Szlaga, Śledziński, W. Wrzeszcz

::  Copyright © 2003-2022 MKS Debrzno  ::  Web design by Robert Białek  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone  ::