AKTUALNOŚCI
Wstęp był fatalny, zła passa jednak przełamana21.09.2019r.
Uff, możemy odetchnąć z ulgą, ale pierwsze minuty meczu I Ligi Wojewódzkiej juniorów C2 z FC Gowidlino nie napawały optymizmem. Podopieczni Pawła Władyczaka przegrywali szybko 0:2, a goście stworzyli oprócz tego wyśmienitą okazję na trzecie trafienie. Na szczęście mieliśmy w swoich szeregach niezawodnego Dominika Pikulika, który wkrótce, oczywiście nie bez pomocy kolegów, odwrócił bramkami losy rywalizacji.

Drużyna z Gowidlina nie zdobyła dotąd żadnego punktu i po wizycie w Grodzie Dzika nic w tej materii się nie zmieniło, ale trzeba pochwalić gości za ambicję, walkę i naprawdę niezłą fragmentami grę. Bardzo źle weszliśmy w mecz, stąd te problemy na początku, ale nie umniejsza to dobrej postawy przyjezdnych. Aby zrobiło się 2:0 dla Gowidlina wystarczyło dogranie w 3 min. z lewej strony do środka, wygrane starcie z Mateuszem Szajginem i strzał do pustej bramki oraz uderzenie pod poprzeczkę w 6. minucie. Byliśmy ospali, nie reagowaliśmy odpowiednio na boiskowe wydarzenia, co w 7 min. omal nie skończyło się trzecim ciosem...

Chwilę potem Pikulik nie wykorzystał sytuacji sam na sam z golkiperem, ale rezon odzyskaliśmy w 11 i 12. minucie, gdy supersnajper znad Debrzynki z zimną krwią zamienił doskonałe szanse na bramki. Zyskaliśmy wówczas spokój i wiarę w to, że spotkanie w dalszej jego części potoczy się po myśli czerwono-niebieskich. W 18 min. już hat trick Pikulika, który znowu wygrał pojedynek z bramkarzem po dograniu Wiktora Wrzeszcza. Zdecydowanie przycisnęliśmy, dążąc do następnych zdobyczy. W 22 min. wolny Pikulika i celny strzał, ale dobra interwencja golkipera. W 27 min. 4:2 dla emkaesiaków. Pikulik zagrał prostopadle do Huberta Kaczmarczyka, a ten położył bramkarza i wcelował do "pustaka". Niesamowite, ale to dopiero trzecie nazwisko w tym sezonie wśród zdobywców goli w tej kategorii wiekowej w MKS-ie, oczywiście po Pikuliku i Jakubie Piotrowskim, nieobecnym akurat w sobotę...

W 33 min. Pikulik pięknie złożył się do strzału nożycami i niewiele zabrakło do gola... W 43 min. kontaktowa bramka dla rywali, po karnym. Sędzia Dariusz Kojnecki dopatrzył się przewinienia któregoś z obrońców po rogu i na przerwę udawaliśmy się z minimalnym prowadzeniem. Mogło być trochę większe, ale oko w oko z bramkarzem w 39 min. znalazł się Pikulik, który tym razem nie dał rady wygrać tego pojedynku.

Pomyślnie zaczęła się druga odsłona. W 42 min. dwójkowy atak Pikulik-H. Kaczmarczyk bezbłędnie wykończył ten drugi, lokując piłkę między nogami golkipera. Potem, aż do samego finiszu spotkanie było wyrównane i obie drużyny mogły powiększyć konto bramkowe. Warto wyróżnić Jakuba Olasa, który spisywał się świetnie, broniąc m.in. groźne strzały w w 44, 48 (dwa!) i 73. minucie. My mieliśmy kolejne okazje Pikulika (60, 67, 71 i 76 min.), ale albo na przeszkodzie stawał słupek, albo golkiper, albo Dominik był nieprecyzyjny. "Domin" mimo to postawił na swoim i to dwukrotnie! W 79 min. na dużej szybkości natarł na bramkę Gowidlina, golkiper odbił futbolówkę ręką poza szesnastką, lecz Pikulik bezzwłocznie umieścił ją w siatce, stąd niepotrzebna była już reakcja arbitra. Rezultat na 7:3 lipczanin w barwach MKS-u ustalił w 80+2 min., po rękach bramkarza, gdy ten nie zdołał sparować silnego uderzenia.

Zdobyliśmy ważne trzy punkty po serii trzech przegranych. Brawo nawet, jeśli do gry można mieć sporo zastrzeżeń. Przed debrznianami teraz arcytrudne zadanie, a mianowicie wyjazd do faworyta ligi, Olimpijczyka Kwakowo. Mecz odbędzie się w niedzielę 29 września o godz.15.00.

MKS Debrzno- FC Gowidlino 7:3 (4:3)
Gole dla MKS-u: Dominik Pikulik (11, 12, 18, 79, 80+2), Hubert Kaczmarczyk (27, 42)
MKS: Olas, Mat. Szajgin- Bednarczyk, Birosz, Brzykcy, W. Górecki, Jakubowski, H. Kaczmarczyk, Kaczyński, Pikulik, Sobczak, Mich. Szajgin, Szlaga, Śledziński, W. Wrzeszcz

::  Copyright © 2003-2022 MKS Debrzno  ::  Web design by Robert Białek  ::  Wszelkie prawa zastrzeżone  ::